Nasza strona wykorzystuje cookies ("ciasteczka")
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii by strona działała prawidłowo oraz w celach statystycznych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące plików cookies. Korzystanie z niniejszej strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia.

Logowanie




Wyszukiwanie


 

WĘDKARSKIE STRONY

AKTUALNOŚCI

wybrałem się kolejny raz nad Odrę, tym razem z żoną i synem. Jako przynęty użyłem karasi. Wypuściłem je na kilkumetrowych zrywkach w warkocz ze szczytu główki. Przez pierwsze dwa dni nic się nie działo. Przed godziną 10 rano wsiadłem na łódkę, aby sprawdzić, w jakiej kondycji jest żywiec. Gdy odpłynąłem kilka metrów od brzegu, drugie wędzisko mocno się przygięło, sygnalizując branie. Krzyknąłem do syna: tnij..!


Zacięłam delikatnie, spodziewając się kolejnej płoci. Bolonka wygięła się pod ciężarem ryby, która za nic nie chciała oderwać się od dna. Po chwili zaczęła krążyć w toni.



Mocno zaciąłem i... nic się nie wydarzyło. Pomyślałem, że to zaczep. Złapałem za plecionkę i już miałem zamiar zrobić pierwsze odstrzelenie przynęty, gdy nagle zaczep się ruszył. Teraz wszystko zaczęło dziać się w zastraszającym tempie. Ryba ruszyła na wodę.


Po godzinie bezowocnego zarzucania przynęty doszedłem do miejsca zarośniętego grążelami. Wykonałem kolejny rzut i mniej więcej 15 m od brzegu nastąpiło delikatne przytrzymanie. Po zacięciu natrafiłem na znaczny opór, byłem pewien, że to zaczep, jednak po sekundzie lub dwóch ów „opór” odjechał na kilkanaście metrów.



W ciągu kolejnych czterech dni złowiłem 5 karpi od 5 do 7 kg. Koledzy złowili ryby o masie: 9; 13 i 14 kg oraz wiele mniejszych. Zabawa była przednia, ale pod koniec zasiadki postanowiłem zapolować na coś większego...


Miejsce, w którym się rozstawiliśmy, mój kolega już od jakiegoś czasu regularnie nęcił. Do wieczora mieliś¬my pięć brań i jedną spiętą rybę. Około 23 kolega wyholował sporego lina. Rano, po godzinie 9, na moim zestawie gruntowym z rosówką wskaźnik brań powoli podniósł się pod sam blank.



Nie minęło pół godziny i mój zestaw zaatakował szczupak około 3 kg, ale spadł przy próbie podebrania. O 15.30 oddałem rzut w stronę brzegu Morsem nr 2. Blacha wpadła do wody i zanim zdążyłem zakręcić korbką nastąpiło uderzenie. Po zacięciu ryba przez 15 minut robiła odjazd za odjazdem.


Po dwóch godzinach czekania na jakiekolwiek branie nasz entuzjazm uszedł jak powietrze z nieszczelnego balonika. Równo o godzinie 11.00 coś zaczęło gwałtownie szarpać szczytówką. Szybko zaciąłem. Od razu wiedziałem, że mam na kiju coś dużego.



Naszym oczom ukazał się wspaniały widok, który spowodował przyspieszenie bicia serca i tę przyjemną lekkość w nogach. Na powierzchni wody spławiała się drobnica, a między nią było widać wyraźne ataki sporych okoni.


WYDARZENIA

Zapraszamy na Otwarte Zawody Spinningowe „XII Pstrąg Supraśli” organizowane przez Podlaski Klub Spinningowy „Barwena”. Zawody odbędą się nad rzeką Supraśl 15 kwietnia 2018 r.
Organizatorzy: Portal Wkra-Fishing.pl i Koło PZW Nowe Miasto zapraszają na Otwarte Ogólnopolskie Zawody Spinningowe „Kleń Wkry 2018” nad rzekę Wkrę do miejscowości Joniec (w okolicach mostu drogowego) w dniu 22.04.2018 r. (niedziela).

XXI Międzynarodowy Puchar Głowatki.

30.10.2014 17:26:24


24-26 październik 2014 to data która w pamięci zapisała się pod znakiem Krakowskiego klubu Głowatka. W ostatni weekend października sympatycy wędkarstwa górskiego oraz członkowie Klubu spotkali się po raz kolejny w Sromowcach Niżnych na corocznym ,,Pucharze Głowatki”. To już 21 edycja tej wspaniałej imprezy, która z roku na rok coraz bardziej się rozwija. Pozycja obowiązkowa w kalendarzach szanujących się wędkarzy!

Impreza wystartowała w piątek w godzinach popołudniowych. Tradycyjnie już zaczynając się od kilku referatów sporządzonych przez znakomitych wędkarzy ale też ludzi, którzy mają niebagatelną wiedzę w ochronie i zagospodarowaniu rzek. Sympozja jak co roku cieszyły się dużym zainteresowaniem, stwarzając obecnym na sali  możliwość nabycia specjalistycznej wiedzy między innymi w dziedzinie ochrony wód, introdukcji gatunków czy też entomologii. Artur Furdyna przygotował wykład na temat działalności przyjaciół rzeki Iny i Gowienicy, opowiadając nam o efektach działalności stowarzyszenia które może pochwalić się przywróceniem rzekom Ina i Gowienica łososia, który z Bałtyku wpływa przez zalew Szczeciński to tych właśnie wód. Świetna sprawa, bardzo wielki wkład tamtejszych działaczy w ochronę wody sprawia, że przebywając w jednej sali z tak wieloma ludźmi którzy naturze oddali by swoje serducho mogę spokojnie stwierdzić, że będę wracał na tę imprezę każdego roku. Kolejnym referat który był przyczyną bardzo ciekawej dyskusji przygotował profesor Tomasz Mikołajczyk z katedry Ichtiobiologi i Rybactwa Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie. Pan profesor Mikołajczyk wygłosił prelekcję na temat badań telemetrycznych w ujęciu migracji ryb łososiowatych oraz indukcji gatunków obcych do naszych rzek w tym głowacicy. Właśnie w czasie trwania tegoż wykładu wywiązała się bardzo ciekawa rozmowa odnośnie wpływu gatunku głowacicy dla ekosystemu rzecznego. Każdy mógł zabrać głos i dodać swoje trzy grosze na podany temat. Warto wspomnieć, że wielu z obecnych na sal wykazało się bardzo dużym zapleczem informacyjnym na temat badań dotyczących głowacicy i jej wpływu na środowisko. Kolejny bardzo ciekawy temat to fauna denna Dunajca przygotowany przez dr Stanisława Ciosa. Wykład ten przyniósł obecnym prawdziwą bombę zawierającą masę informacji na temat owadów – larw i muszek w skrócie praktycznym dla wędkarza. To było to co każdy wędkarz muchowy powinien usłyszeć na początku swojej drogi z muchówką. Po tym wspaniałym rozpoczęciu kolejnej imprezy Klubowej nastała pora na kolację na której każdy mógł znaleźć coś dobrego dla siebie. Ilość jedzenia oraz różnorodność potraw wprawiła mnie w osłupienie. Co tu dużo mówić – na imprezie było nas wielu i z pewnością nikt z obecnych nie mógł czuć się głodny. 

Kolejnym znakomitym punktem imprezy była regionalna kapela górali pienińskich którzy wprawili wszystkich obecnych w szampański nastrój, który udzielił się dosłownie wszystkim. Doskonałe, merytoryczne rozpoczęcie imprezy uzupełnione zostało przez  huczną zabawę przy suto zastawionym stole. Każdy z obecnych wykazywał się serdecznością i otwartością do rozmów więc impreza nie mogła skończyć się szybko i trwała aż do białego rana! 







W sobotę rano przywitała nas gęsta mgła która spowiła okoliczne lasy oraz piękne Pienińskie turnie Trzech Koron. Śniadanko  przewidziano od godziny 8 do 10. Nie będę tutaj pisał o potrawach bowiem hotel ,,Nad Przełomem” w Sromowcach Niżnych ustawił sobie poprzeczkę bardzo wysoko. Wielki ukłon w stronę tamtejszych załogi kuchennej - wszystko było pyszne!
Kolejnym z zaplanowanych punktów imprezy był pokaz rzutów przygotowany przez kolegę Adama Sikorę który już niejednokrotnie pokazał nam swoje umiejętności. Każdy z obecnych mógł zasięgnąć rady od Pana Adama który posiada niebywałą wiedzę na temat sprzętu oferowanego przez firmę Vision i nie tylko. Za hotelem w ogródku przygotowano miejsce do ćwiczenia rzutów z podziałem na odległości. Firma Vision przygotowała sporo wędek w mniejszych i większych klasach AFTM, tak więc można było na własnej skórze przekonać się jak pracują poszczególne z nich. W czasie trwania pokazów w sali konferencyjnej hotelu, koło gospodyń wiejskich z Niedzicy oraz ze Sromowiec przygotowało swoje stoiska z regionalnymi smakołykami. Było mnóstwo serów oraz wędlin lokalnej produkcji, znakomita kwaśnica na swojskim żeberku, po prostu obłędne paszteciki nadziewane pieczarkami i kapustą oraz smalec ze skwarkami o którym trudno zapomnieć. Krótko mówiąc specjały miejscowej - staropolskiej kuchni.  












W sąsiedztwie stoisk ze smakołykami można było spenetrować stoiska z muchami oraz materiałami do ich produkcji. Było wiele różnego rodzaju piór, haczyków czy też narzędzi do kręcenia sztucznych muszek.  Około godziny 13 prezes Klubu Zdzisław Adamczyk wraz z kilkoma kolegami zawitali do hotelu z bardzo ważną przesyłka prosto z ośrodka zarybieniowego w Łopusznej. Piękna, miedziana głowcica której długość szacuje na około 85 cm przywieziona została w wypełnionym tlenem worku. Nie tracąc czasu członkowie klubu przenieśli pośpiesznie rybę nad brzeg Dunajca, skąd powędrowała do rzeki. Miejmy nadzieję, że ta wspaniała ryba przyniesie wiele radości dla niejednego wędkarza! 





W sobotni wieczór została zorganizowana aukcja charytatywna na rzecz Dunajca. To gwóźdź programu sobotniego planu imprezy. Około godziny 19 do hotelu zawitało wielu okolicznych wędkarzy którzy nie uczestniczyli w imprezie. Każdy mógł wylicytować dla siebie potrzebny sprzęt wędkarski. Sponsorzy spisali się naprawdę świetnie. Oprócz wędek oraz wielu innych akcesoriów wędkarskich sponsorzy przygotowali także sporo innych fantów takich jak miedzy innymi odzież termiczna, doskonałe wina podarowane przez kolegów z Czech czy też książkę od doktora Ciosa. W sumie na aukcji udało się uzbierać około 15 tysięcy złotych które w przyszłym roku w całości trafią do Dunajca w postaci ryb. Będę to nie tylko małe głowacice ale też ryby takie jak kleń, świnka czy przewidziana na następny rok brzana. KKG chce w ten sposób zbudować cały ekosystem rzeczny który, będzie zapleczem pokarmowym dla ryb takich jak pstrąg czy też głowacica. Wielki cel który już procentuje w Dunajcu ! Następnego dnia czyli w niedzielę wielu z uczestników imprezy wybrało się nad wodę aby rozłożyć swoje muchowe czy tez spinningowe arsenały – i trochę powędrować.  Całe towarzystwo rozeszło się około godziny 14 po obiedzie.  
Przyznam się, że była to moja pierwsza impreza z cyklu ,,Puchar Głowatki” i musze powiedzieć, że uprzejmość uczestników oraz znakomicie zaplanowany czas całej imprezy sprawił, że bez wątpienia będę polecał i wracał na tą cykliczna imprezę co roku. W imieniu KKG chciał bym podziękować wszystkim uczestnikom za wspaniałą imprezę oraz zaprosić na kolejną edycję Pucharu już w następnym roku!  


Będąc w takim miejscu w otoczeniu tak wielu znakomitych ludzi nie mogłem sobie odmówić przeprowadzenia krótkiego wywiad z prezesem Krakowskiego Klubu Głowatka – Zdzisławem Adamczykiem oraz z wieloletnim członkiem klubu i właścicielem firmy Salix Alba - kolegą Wojtkiem Łopatką. Wywiad dotyczy samego założenia Klubu oraz samej obecności głowacicy w Dunajcu.  

P.P: Jakie jest założenie Klubu Głowatka oraz z jakiej inicjatywy powstało to stowarzyszenie?
Z. Adamczyk:  - Założycielem klubu byłem ja wspólnie wieloma kolegami których spis można zobaczyć na naszej stronie. Niestety jak to w życiu bywa kilku z założycieli naszego klubu jest już na drugim świecie. Założeniem klubu od na samym początku była obrona stada matecznego głowacicy hodowanej w Łopusznej. Klub skupiał przede wszystkim łowców samej głowacicy. Nasze stowarzyszenie istniało przy zarządzie okręgu PZW Kraków. Kiedy dostaliśmy info o możliwości likwidacji hodowli głowatki w Łopusznej postanowiliśmy działać. Przenieśliśmy w ten czas klub do Okręgu PZW w Nowym Sączu ponieważ w tym właśnie okręgu jedynie hodowano głowacicę. Krótko mówiąc postanowiliśmy działać. Dogadaliśmy się z władzami okręgu Nowy Sącz ustalając bardzo korzystne dla nas reguły i dlatego mogliśmy zacząć w miarę dobrze prosperować. Dostaliśmy swoje niezależne konto które jak na tamte czasy było bardzo trudne do osiągnięcia. Determinacja początkowych członków klubu była tak duża że PZW było nam bardzo przychylne. Samo PZW wiedziało że dając nam wolną rękę samo na tym zyska bo przecież zakładając klub  - kupowaliśmy od związku narybek Głowatki dając tym samym zarobek dla tej organizacji. Płaciliśmy za składki wędkarskie jak wszyscy inni wędkarze. Każda głowacica wyprodukowana w Łopusznej była i jest w 100 procentach przebadana co gwarantowało nam PZW, tak więc klub tylko spotęgował zarybienia m.in. Dunajca nie tylko Głowacicą ale też innymi gatunkami. Przed zbudowaniem zapory, w Dunajcu było zdecydowanie więcej białej ryby i dlatego Głowatka miała co jeść co przekładało się rzecz jasna na jej wielkość. Miała tez wiele miejsc gdzie mogła odbyć naturalne tarło. Klub prowadził zarybienia glowacicą głównie w Dunajcu, prowadziliśmy także starania odnośnie zarybienia głowacicy w  Sanie. Naszym zamiarem nie było sprawienie aby głowatka była postrzegana jako gatunek rodzimy, chcieliśmy jednak tylko uzyskać zgodę na regularne zarybianie tym gatunkiem bowiem gatunek ten nie wprowadza żadnych zmian w ekosystemie rzecznym ! Nie ma żadnych informacji naukowych od kilkudziesięciu lat które potwierdziły by trwałą zmianę ekosystemu rzecznego za sprawą postawy Głowatki.   
P.P:  Słyszałem, że do klubu głowatka nie można się dostać od tak z przysłowiowej ulicy. Jakie kryteria należy spełnić aby dostać się do tego elitarnego jak by nie było - klubu?
Z.Adamczyk: - Do klubu przyjmujemy tylko i wyłącznie raz w roku na walnym zebraniu. Zarząd przedstawia propozycję nowych członków a walne zebranie musi to zaakceptować. Do klubu może przystąpić każdy, jest jednak kilka wymogów. Pierwszy z nich i najważniejszy jest taki że musi być dwóch członków wprowadzających którzy wezmą całkowitą odpowiedzialność za nowicjusza w strukturach klubu. Mile widziane jest wcześniejsze pokazanie się na klubowych imprezach tak abyśmy wzajemnie mogli się poznać.  Krótko mówiąc zarząd chce mieć jakieś informację o kandydacie. Warto też wspomnieć o naszych zagranicznych kolegach którzy są naszymi członkami. Nasz klub sponsorował również zarybienie głowacicą na Ukrainie w Parku Narodowych Synewir na Zakarpaciu. W podzięce za nasze wsparcie zarząd ukraińskiego Parku zaszczycił nas swoja obecnością na naszej firmowej imprezie. Jest nam niezmiernie miło że struktury naszego klubu sięgają również poza granicę naszego kraju.  
P.P : Głowacica jest marzeniem wielu wędkarzy, to swoisty mit w wędkarstwie muchowym i nie tylko. Jak miewa się ten gatunek w Polsce ?
Z.Adamczyk: Zdajemy sobie sprawę, że głowacica nie jest rodzimą rybą w naszym kraju. Została wprowadzona do Dunajca w zamian łososia który już do nas nie dociera ze względu zapory we Włocławku. Zamiast jeździć po Mongolii czy Rosji można ją złowić w Polsce. To również przekłada się na wymiar finansowy. Lata świetności w Polsce głowacica ma już za sobą. Powstanie zapory Czorsztyńskiej znacznie uszczupliło populacje głowacicy. Najwspanialsze lata połowu Głowacicy przypadały na czasy kiedy Dunajec nie był przegrodzony przez wspomnianą wcześniej zaporę Wymieniając m.in. zielone skałki czy miejscówkę pod zamkiem Czorsztyńskim, można powspominać najpiękniejsze miejsca gdzie spotkanie z głowacicą było bardzo realne. Mój rekord głowacicy pochodzi z miejsca mitycznego czyli ze złącza pięknej Białki i Dunajca. Złowiłem tam swoja życiową głowatkę o wadze 16, 5 kg. Mierzyła około 120 cm. To były niezapomniane chwile które niestety już nigdy nie wrócą, jednoczesnie  wiem o jeszcze większych okazach złowionych w Dunajcu. Opowieści miejscowych górali chyba większość zna więc nie będę o tym mówił (śmiech). Jeżeli chodzi o głowacicę w Polsce. Uwarzymy że z głowacicą w naszym kraju wcale nie jest dobrze, przynajmniej na Dunajcu czy w Popradzie. Mało tego, ta ryba jest ginącym gatunkiem w całej Europie wpisaną w czerwoną księgę zagrożonych gatunków dlatego nasze działania nie tylko utrzymują ten gatunek przy życiu ale co jest najważniejsze dla hobbistycznej sfery PZW – chcemy aby każdy miał możliwość zobaczenia tego gatunku na żywo łowiąc, go własnoręcznie. Warto tutaj wspomnieć także o konferencjach poświęconych hodowli głowacicy w Świecie. Pierwsza z nich zorganizowana została w Bawarii w roku 1985. Druga  z nich dwa lata temu w Łopusznej zorganizowana przez uniwersytet Wrocławki oraz Instytut Rybactwa Śródlądowego w Olsztynie a także zarząd główny PZW. Nasz klub był również współorganizatorem tej imprezy. Na temat hodowli głowacicy w Europie moglibyśmy mówić wiele. Wiemy że hodowla tego gatunku nie należy do najłatwiejszych. Powinniśmy być dumni z tego że posiadamy doskonale prosperująca hodowle tej przepięknej ryby w Łopusznej. W pewnym momencie Łopuszna była liderem europejskim w hodowli tego gatunki. Nie muszę chyba więcej mówić jak ważną rybą w Europie jest głowacica. Warto również wspomnieć o ojcach hodowli naszej Polskiej głowatki – Mieczysławie Kowalewskim, Andrzeju Witkowskim i Krzysztofie Goryczko którzy wypracowali własne metody hodowli tego gatunku, które sprawdziły się doskonale. Krótko mówiąc mamy się czym szczycić!  
P.P Mimo takiej popularności w Polsce, głowacica dla niektórych jest szkodnikiem który wyżera łososiowate. Skąd biorą się takie poglądy i dlaczego zdania na temat tej przepięknej ryby są tak podzielone?
Z.Adamczyk: Gatunki łososiowate są tępione przez kłusowników ale również przez wędkarzy którzy maja pogląd że karta powinna się zwrócić. Co tu więcej mówić? Czy głowacica wpływa aż tak bardzo na populacje salmonidów w naszych rzekach, czy są na to dowody? Niektórzy wędkarze uważają że głowatka wyżera przede wszystkim lipienia. Zwolennicy i fanatycy gatunku lipienia nierzadko dopuszczają się dewastacji względem naszej pracy. No bo jak wytłumaczyć osobę która tylko i wyłącznie dla własnych poglądów uśmierca niewymiarowe głowacice które my z takim trudem próbujemy przywrócić naturze – tak również bywa więc nie zamierzamy tego ukrywać. Głowacica w prawie 80% zjada baiało ryb który jest znacznie łatwiejszy do polowania. To potwierdzają Polskie i Słowackie badania. My jako klub nie mamy zupełnie pojęcia skąd bierze się pogląd że głowacica wyżera gatunki łososiowate.  
P.P:  Mimo starań okręgu PZW Nowy Sącz oraz waszego klubu w utrzymaniu populacji głowacicy na odpowiednio wysokim poziomie w Dunajcu, złowienie tej ryby jest nadal bardzo trudne.  To trudne pytanie -  wiem ale zapytam. Jakie jest szansa złowienia tej ryby na Dunajcu dla zwykłego, przeciętnego wędkarza?
Wojtek Łopatka: - Szanse są dwie. Albo z wypracowania albo z przypadku. Jeżeli szukasz Głowatki to wybieraj miedzy Sanem, Dunajcem i Popradem. Pamiętaj jednak że to Dunajec oferuje najokazalsze głębie i jamy w których głowacice znalazły swoja ostoję. Przyjezdny wędkarz powinien być operatywny i szukać głodnej ryby. Miejscowy natomiast powinien czekać na moment żerowania upatrzonej ryby. Pewna grupa wędkarzy uważa że przede wszystkim musisz wiedzieć gdzie znajduje się głowatka, druga i bardzo ważna zasada to trafienie na moment żerowania głowacicy. Krótko mówiąc musisz być w odpowiednim miejscu w odpowiedniej porze. Trudno to opisać, im częściej będziesz nad wodą tym wiekszą masz sansę na spotkanie z głowatką.  Przynęta ma w tym momencie najmniejsze znaczenie.  
P.P: Jak rozwija się impreza firmowa waszego klubu czyli ,,Puchar Głowatki"? Jest duże zainteresowanie ze strony wędkarzy?
W.Łopatka: - Popularność naszej imprezy jest związana przede wszystkim z pogoda w Południowej Polsce. To wpływa w głównej mierze na plany niektórych wędkarzy którzy oprócz dobrej imprezy szukają także dobrego momentu do łowienia ryb. Jeżeli chodzi o łowienie głowacicy w tym czasie – najlepsze momenty to pierwsze przymrozki w których głowatka zwiększa swoja aktywność do żerowania. Zachód słońca oraz wczesny ranek, przełamanie dnia z nocą, opady śniegu, niska temperatura i pochmurna wstrętna pogoda, wtedy kiedy nie ma ochoty na jakąkolwiek aktywność na dworze. Wtedy żeruje przebiegła głowatka, w tym momencie można ja złowić. Wtedy masz na to największą szansę !
P.P:  I może ostatnie pytanie na sam koniec tej ciekawej rozmowy. Jaką przyszłość wróżysz królowej Dunajca?
Z.Adamczyk: - Nasze doświadczenia są niemałe. Co mamy  jednak powiedzieć na ten temat ? W swoim życiu zrobiłem już wystarczająco wiele dla tej ryby. Jest nierozłączna częścią mojego życia. Ochronie, zarybieniu, czy tez łowieniu tej ryby poświęciłem znaczą cześć mojego życia. Nie było łatwo, jednak teraz po tylu latach wiem, że nasz klub przysłużył się nie tylko dla wędkarzy ale również dla ochrony naszych Polskich, ojczystych rzek. Teraz mogę powiedzieć – zrobiłem dla tej ryby tyle ile mogłem, jestem usatysfakcjonowany. Przyszłość tego gatunku leży w rękach młodych wędkarzy, w rękach ludzi takich jak ty Przemek!


PARTNER:  Urząd Marszałkowski Województwa Małopolskiego
SPONSORZY: Dragon, Daiwa, Balsax, Jazon - Andrzej Podeszwa , Konger , Himountain, Normark, Salix Alba - Wojciech Łopatka, Taimen, Raf - Mar, Sklep Głowatka, Vision, Tomi - Fly,  Sport Fish - Katowice, Max - Krzysztof Farecki, Ego, Agencja  Ubezpieczeniowa - Zydarczyk, Graw Druk  - Jacek Swornowski, Salmo - Piotr Piskorski, Kontdar - Dariusz Michalski, AB Fly - Antoni Bogdan, dr Stanisław Cios, Ryszard Leśniak , Adam Sikora, Rafał Pękała, Radosław Chojnacki, Polishnymph - Sebastian Ruszkiewicz,  Krzysztof Gryniewicz, Jiri Krusina, Jaromir Malek, Petr Tomanek, Towarzystwo Przyjaciół Rzek Iny i Gowienicy, Towarzystwo Miłośników Rzeki Regi,  Bolesław Kozdronkiewicz,  Marek Rabant,  Maciej Brudziński 


Tekst i zdjęcia
Przemysław Półtorak
www.gorskierzeki.pl
| Share

KOMENTOWANE

Trują nam Wisłę wszystkim co popadnie bo to duża rzeka...
mareczek
Dbajmy o nasze wody, i o stworzenia je zamieszkujące ....
amoildiavolo
odszedł od nas wspaniały człowiek.bedzie brakło go...
grzegorz39
Odszedł od nas jeden z nas . Odszedł człowiek który nad...
viking2015
Ten był przed 34 kg ale uważam że powinny się do rekordu...
amurek
Odszedł od nas prawdziwy mistrz sztuki wędkarskiej który...
amurek
Świetny artykuł Panie Piotrze! Chciałem się spytać...
Hanger
Mistrz może byc tylko jeden he he ps czy ktoś wie może co...
foka111
Kręciłbym jak złodziej na zeznaniach
bartaazzz
Pierwsza trzydziestka? W tabeli rekordów WW podano , że...
halski021
Wykręcił bym nim wszystkie złe oceny z dziennika....
szuja2108
Witam. Bardzo fajny pomysł z Waszym programem. A może...
qbassmanutd
Nasz klub tj. Podlaski Klub Spinningowy BARWENA przyłącza...
barwena

SONDA

Jakie jest Twoje zdanie na temat posiadania i używania echosondy?
Mam i używam
Nie mam, zamierzam nabyć
Nie jestem zainteresowany posiadaniem i używaniem.
 
Czy jesteś za wprowadzeniem górnych wymiarów ochronnych ryb?
Tak
Nie
Nie mam zdania
 
Jaka jest średnia kwota Twoich rocznych wydatków na sprzęt wędkarski?
do 200 zł
od 200 do 500 zł
od 500 do 1000 zł
od 1000 do 2000 zł
od 2000 do 5000 zł
powyżej 5000 zł
 
Czy w ciągu ostatniego roku dokonywałeś zakupów w internetowym sklepie wędkarskim?
Tak - kilka razy.
Zdarzyło się raz czy dwa...
Nie, ale pewnie niedługo spróbuję.
Nie i nie mam zamiaru.
 

W NASTĘPNYCH WW