Nasza strona wykorzystuje cookies ("ciasteczka")
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii by strona działała prawidłowo oraz w celach statystycznych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące plików cookies. Korzystanie z niniejszej strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia.

Logowanie




Wyszukiwanie


 

WĘDKARSKIE STRONY

AKTUALNOŚCI

Przed godziną 21 nastąpiło bardzo energiczne branie. Ryba prawie ściągnęła mi wędkę z podpórki. Po zacięciu nastąpił trwający około 15 minut hol. Od razu czułem, że to nie leszcz. Ryba była bardzo silna i kilka razy wyciągała żyłkę z kołowrotka.



Po zacięciu ryba przykleiła się do dna, a po chwili poczułem typowe dla okonia szarpnięcia. Starałem się holować spokojnie. Nie wiedziałem, czy hak siedzi mocno w pysku, czy ryba zahaczona jest za skórkę. Czułem, że okonisko jest spore, a te największe osobniki potrafią rozerwać sobie pysk pod własnym ciężarem.


Po zacięciu poczułem, że to jest to! Ryba natychmiast popłynęła z nurtem. Dokręciłem hamulec. Brzana próbowała walczyć w nurcie kilka minut, po czym zatoczyła koło w spokojnej wodzie i podpłynęła pod główkę, na której siedziałem. Pozwoliłem rybie jeszcze trochę poszaleć i w końcu już zmęczoną wprowadziłem do podbieraka.



Przez chwilę miałem wrażenie zaczepu. Na wszelki wypadek mocno zaciąłem. Pół metra pod wodą dostrzegłem niewyraźny błysk jasnego cielska ryby. Powstały na wodzie wir nie pozostawiał złudzeń, że mam na wędce olbrzyma.


Specjalnie dla wszystkich Fanów Rybomanii publikujemy oficjalną listę marek i wystawców, które pojawią się na wydarzeniu.


W ruch poszła delikatna okoniówka z żyłką 0,16 mm. Jako przynęty użyłem białego twistera 8 cm. Odpłynąłem od brzegu na długość rzutu i posłałem przynętę na płytką wodę porośniętą kapelonami. Po kolejnym rzucie guma spadła pod samym brzegiem i poczułem bardzo mocne uderzenie.



Z kołowrotka zniknęło 300 metrów żyłki 0,30 mm! Na szczęście wędka była zabezpieczona przed ściągnięciem, a rozciągliwość żyłki nie pozwoliła rybie się zerwać. Po odzyskaniu około 50 metrów żyłki natrafiłem na opór nie do pokonania.


Zanętę podaliśmy około 70 m od brzegu na głębokość 4,5 m i czekaliśmy na pierwsze brania. Kolejny dzień przywitał nas zachodnim wiatrem i zachmurzonym niebem. Około siódmej rano usłyszałem pisk sygnalizatora. Karp bardzo szybko uciekał na środek jeziora, a po zacięciu zaczął krążyć w toni.


WYDARZENIA

Jurajski Salmoklub w Częstochowie zaprasza na XXII Puchar Warty w dniach 17–18 marca 2018 r. Zawody w kategorii muchowej odbędą się 17 marca (sobota), a w kategorii spinningowej 18 marca (niedziela).
W dniach 4.09 – 14. 09 2017 odbyły się w Norwegii po raz 11 Zawody Hitra Team Cup w połowach ryb morskich. Wystartowało 20 ekip z Norwegii, Szwecji, Holandii, Niemiec i z Polski.


Zimą na szczupaki



Luty i marzec to dla łowców szczupaków z całej Europy najważniejszy okres w roku. Wtedy właśnie są największe szanse na spotkanie z rekordowo tłustą mamuchą. Jeszcze dwa lata temu również w Polsce, na wodach morskich, można było legalnie łowić szczupaki do końca lutego. Obecne przepisy zmuszają nas – łowców szczupaków – do wojaży zagranicznych.

Wody morskie
Osobiście jestem wielkim wielbicielem Zalewu Szczecińskiego. Zawsze czekałem na koniec lutego, by właśnie tam zakończyć sezon. Szczupaki nie dorastają tam do wymiarów powyżej 130 cm, ale za to idą ostro w masę. Uważam, że jest tam realna szansa na spotkanie z rybą 20 kg +. W Niemczech okres ochronny na szczupaki zaczyna się od 1 marca, dlatego obecnie jedyną alternatywą jest łowienie po niemieckiej stronie Zalewu Szczecińskiego. Wypływając z Nowego Warpna na dobre miejscówki szczupakowe po stronie niemieckiej, jest podobna odległość, jak na te po stronie polskiej. Łowienie w Niemczech jest nieco trudniejsze, bo trolling nie jest tam dozwolony.
Zaraz po lewej stronie od wyjścia z Nowego Warpna znajduje się duży, płytki blat, na którym zbierają się do tarła szczupaki i sieje. W lutym mamuśki trzymają się jeszcze głębszej wody, ale już blisko tarlisk. Doskonałe miejsca to okolice spadów z 1 do 4 m. Najlepiej takie miejsca obławiać w dryfie. Warto robić dłuższe przeloty, bo szczupaki często odsuwają się dalej od spadów, na jeszcze głębszą wodę, a czasami przeciwnie – stoją już na metrowej wodzie. Generalnie, jeśli woda jest czysta i jest duża przejrzystość, lepiej jest szukać szczupaków na płytkiej wodzie. Przy wodzie mętnej zazwyczaj ryby stoją głębiej, przy dnie. W tym okresie najlepiej używać dużych przynęt, powyżej 25 cm. Małe przynęty, w okolicach 16–20 cm, sprawdzają się lepiej tylko w sytuacji, gdy temperatura wody jest w przedziale od 0 do 2 stopni. Wtedy łowienie jest bardzo trudne. Brania są prawie niewyczuwalne, a ryby praktycznie nie walczą.
Zezwolenie na łowienie po niemieckiej stronie zalewu jest takie samo jak to, które obowiązuje na Rugii i kosztuje 30 euro za rok. Największy plus łowienia na Zalewie Szczecińskim to brak jakiejkolwiek presji wędkarskiej. Jest niestety bardzo silna presja rybacka, również po stronie niemieckiej.


Powyżej największy szczupak z Zalewu Szczecińskiego, jakiego widziałem. Robert Deja złowił go pod koniec lutego 2014 roku. Ryba miała 125 cm długości, a jej masa jest szacowana na około 18 kg. Wzięła na spinning. Robert prowadził gumę po spadku z jednego metra na cztery. Uderzenie nastąpiło na samym kancie. Słyszałem o większych rybach, 128, a nawet 130 cm z Zalewu Szczecińskiego. Jestem przekonany, że tej wielkości ryby pod koniec lutego miałyby masę 20 kg +.


Tak wygląda ryba 105 cm z Zalewu Szczecińskiego. Nasze polskie mamuśki są najtłustsze i najpiękniejsze.


Na Rugii odwrotnie – mamy do czynienia z nieporównywalnie większą presją wędkarską, ale za to presja rybacka jest nieduża. Kwaterę na luty warto zarezerwować już na początku roku. Niemiecka wyspa ostatnimi laty stała się niezwykle popularna w Skandynawii. W lutym przyjeżdżają tam wycieczki autokarowe ze Szwecji i Finlandii, gdzie łowiska o tej porze roku są zazwyczaj zamarznięte. Szczupaki łowione na Rugii dorastają do zdecydowanie większych rozmiarów od tych łowionych na szkierach szwedzkich czy fińskich. Dla większości skandynawskich łowców szczupaków Rugia w lutym jest pozycją obowiązkową. Wszyscy znani wędkarze z popularnych programów YouTube siedzą tam całymi tygodniami w oczekiwaniu na ten jeden dzień, kiedy woda się otworzy.


Powyżej szczupak z końcówki lutego złowiony na Rugii. W porównaniu z tymi polskimi z Zalewu Szczecińskiego niemieckie są chudsze, ale za to bardziej waleczne.

Rugia w lutym jest bardzo chimeryczna. Przez kilka dni może zupełnie nic się nie dziać, ale jak woda „odpali”, to wyjeżdża metrówka za metrówką, a pomiędzy nimi kolosy powyżej 120 cm. Czterodniowa wyprawa jest więc dość ryzykowna. Osobiście polecam zarezerwować sobie minimum tydzień.
Łowienie o tej porze roku jest już prawdziwym ekstremum. Temperatura powietrza zazwyczaj jest w okolicach zera stopni, do tego dochodzą mocne podmuchy wiatru, więc przemieszczanie się po otwartej wodzie jest bardzo niekomfortowe. Polecam wypożyczyć łódkę z kabiną. Samo łowienie również nie należy do łatwych. Ryby mogą być na głębokiej wodzie (5–6 m), mogą również oczekiwać w okolicach płycizn na wodzie 3–4-metrowej albo stać na płyciznach (woda od 1,5 do 0,5 m). Najważniejsze jest właśnie namierzenie ryby. Szczupaki, nawet jeśli nie biorą, będą podgryzać nasze przynęty. Wiemy wtedy, że są w danym miejscu. Potrzebują tylko odpowiedniego czasu, by ruszyć na żer. Niestety, najlepszym rozwiązaniem jest przypilnowanie takiego miejsca. Trzeba dzień w dzień biczować tę samą wodę. Czasem drapieżniki żerują tylko przez pół godziny w ciągu dnia, a jeśli trafimy w odpowiedni dzień, to ryby potrafią wyjeżdżać od świtu do zmierzchu. Małe, chude szczupaki o tej porze roku nie są złym sygnałem. Są to samce. Skoro są samce, to w okolicy jest też samica. Na jedną samicę przypada od 3 do 5 samców. Warto również przypilnować takiego miejsca, bo prędzej czy później ciężarna mama zrobi się głodna.
Od pierwszego marca w całych Niemczech zaczyna obowiązywać okres ochronny na szczupaki. Skandynawowie wracają do domów, gdzie pomału zaczyna odpuszczać lód ze szkierów. Szwedzkie są już dość mocno wyeksploatowane, dlatego zdecydowanie bardziej polecam fińskie. Szczególnie archipelag Turku. Co roku darzy wędkarzy dużą ilością okazowych szczupaków. Nie są to olbrzymy, jak na Rugii, ale ryb w przedziale 90–115 cm łowi się przeważnie po kilkanaście na głowę podczas tygodniowego wypadu.

Szczupaki z lodu
Oj, mamy w Polsce problem ze szczupakiem z lodu. Przejrzałem fora internetowe i większość postów dotyczących metod połowu zębatych z lodu (i w ogóle zimą) była „hejtowana” przez ortodoksyjnych wielbicieli regulaminu, który zabrania łowienia tych ryb od 1 stycznia do końca kwietnia. Nie mam zamiaru dyskutować z przepisami, chciałbym jednak zwrócić uwagę, że w innych krajach europejskich nie są one aż tak restrykcyjne, a Polacy coraz częściej wędkują za granicą. Dlaczego nie mieliby sobie zapolować na piękne ryby z lodu, jeśli jest to dozwolone?
Najbliżej mamy na Litwę, gdzie okres ochronny szczupaka rozpoczyna się miesiąc później niż w Polsce, czyli 1 lutego. Nie ma też ograniczeń, jeśli chodzi o stosowanie żywca lub martwej rybki czy wielkość przerębli (przynajmniej na wodach państwowych, bo są też prywatne i tam trzeba się po prostu wywiedzieć co i jak). Zezwolenia na wędkowanie (2-dniowe, miesięczne bądź roczne) można bez problemu kupić w kioskach sieci „Lietuvos spauda” lub „Narvesen” i w większych sklepach, przy czym zazwyczaj bez problemu dogadamy się po polsku (litewski jest trudny…). Musimy pamiętać, żeby podczas łowienia ryb mieć przy sobie nie tylko licencję („bilet”), ale i dowód tożsamości. W ostatnich latach Litwini na serio wzięli się za wędkarskie przepisy, a raczej kontrolowanie ich przestrzegania, a kary są wysokie.
Za to w Rosji – ojczyźnie wędkarstwa lodowego – wciąż obowiązuje regulaminowa beztroska, chociaż coraz więcej wód przechodzi w ręce prywatne (lub coś o charakterze dzierżawy) i tam obowiązują określone przepisy. Na większości akwenów nie musimy płacić za wędkowanie ani przejmować się ograniczeniami. Nie mówię, że to dobrze, stwierdzam jedynie fakt.
Zimowe wyprawy do Skandynawii z nastawieniem na łowienie z lodu stają się w Polsce coraz popularniejsze, przy czym zazwyczaj jesteśmy w tej komfortowej sytuacji, że formalności (dość skomplikowane) związane z uzyskaniem zezwolenia na wędkowanie załatwia za nas gospodarz łowiska, a my po prostu płacimy mu za otrzymane dokumenty. Jeśli jedziemy na własną rękę, koniecznie wywiedzmy się wcześniej o zasady obowiązujące na wybranym łowisku. Kontrolować może nas zarówno policja, jak i właściciel (dzierżawca) akwenu. Mówiąc szczerze, nie polecam wędkarskiej wyprawy do Skandynawii bez starannego przygotowania logistycznego, jeśli chcemy uniknąć nerwów, straty czasu na jeżdżenie po sklepach z licencjami i… dużych wydatków.
Wracamy do samego wędkowania. Na Alandach (nominalnie należących do Finlandii, ale z dominującym językiem szwedzkim i cieszących się sporą autonomią), gdzie ostatnio łowiłem, zimowe połowy szczupaków z lodu są bardzo popularnym hobby i… wydarzeniem towarzyskim. Grupy przyjaciół organizują wspólne wyjazdy, podczas których, oprócz łowienia ryb, przyrządza się dania na grillu i spożywa (w rozsądnych ilościach) napoje rozgrzewające. Co do samego wędkowania – każdy wierci kilka przerębli, w których umieszcza wędki z martwą rybką (rzadziej z żywcem, ze względu na problemy z ich przechowywaniem). Sygnalizatorami brań są chorągiewki, które stają na sztorc w momencie brania ryby (takie zestawy sygnalizacyjne są do kupienia w każdym sklepie wędkarskim). Ponieważ kołowrotki wyposażone są w system wolnego biegu, wędkarz spokojnie zdąży podejść do szczęśliwej dziury i rozpocząć hol ryby. Wyholowywane są nawet metrowce!
W Szwecji dość często w charakterze sygnalizatorów brań wykorzystuje się dzwonki, ale sama idea zestawu pozostaje ta sama. Zależy, czy ktoś ma ochotę wpatrywać się w taflę z nadzieją na „wyskoczenie” chorągiewki, czy też woli czujnie nadstawiać ucha, na przykład znad grilla.
Rzecz jasna, we wszystkich wspomnianych krajach łowi się szczupaki z lodu również aktywnymi metodami, przede wszystkim na błystki podlodowe. Spotyka się zestawy ze spławikiem (tak wyważanym, by pływał pod wodą).
Ważną kwestią jest okres najlepszych brań szczupaków. Na łowiskach jeziorowych zbliżone wyniki notuje się podczas całego sezonu lodowego, który w chłodniejszych rejonach Skandynawii często trwa aż do kwietnia. W zatokach alandzkich najlepsze rezultaty osiąga się w lutym. Pamiętajmy, że im bliżej końca sezonu, tym bardziej wrażliwe na stres są, przygotowujące się do tarła, szczupaki. Dlatego postępujmy z nimi bardzo ostrożnie i wypuszczajmy jak najszybciej po zrobieniu pamiątkowego zdjęcia.


Zdjęcia Majki Pecyna
Tekst 








Paweł Oglęcki i Majki Pecyna
| Share

KOMENTOWANE

Trują nam Wisłę wszystkim co popadnie bo to duża rzeka...
mareczek
Dbajmy o nasze wody, i o stworzenia je zamieszkujące ....
amoildiavolo
odszedł od nas wspaniały człowiek.bedzie brakło go...
grzegorz39
Odszedł od nas jeden z nas . Odszedł człowiek który nad...
viking2015
Ten był przed 34 kg ale uważam że powinny się do rekordu...
amurek
Odszedł od nas prawdziwy mistrz sztuki wędkarskiej który...
amurek
Świetny artykuł Panie Piotrze! Chciałem się spytać...
Hanger
Mistrz może byc tylko jeden he he ps czy ktoś wie może co...
foka111
Kręciłbym jak złodziej na zeznaniach
bartaazzz
Pierwsza trzydziestka? W tabeli rekordów WW podano , że...
halski021
Wykręcił bym nim wszystkie złe oceny z dziennika....
szuja2108
Witam. Bardzo fajny pomysł z Waszym programem. A może...
qbassmanutd
Nasz klub tj. Podlaski Klub Spinningowy BARWENA przyłącza...
barwena

SONDA

Jakie jest Twoje zdanie na temat posiadania i używania echosondy?
Mam i używam
Nie mam, zamierzam nabyć
Nie jestem zainteresowany posiadaniem i używaniem.
 
Czy jesteś za wprowadzeniem górnych wymiarów ochronnych ryb?
Tak
Nie
Nie mam zdania
 
Jaka jest średnia kwota Twoich rocznych wydatków na sprzęt wędkarski?
do 200 zł
od 200 do 500 zł
od 500 do 1000 zł
od 1000 do 2000 zł
od 2000 do 5000 zł
powyżej 5000 zł
 
Czy w ciągu ostatniego roku dokonywałeś zakupów w internetowym sklepie wędkarskim?
Tak - kilka razy.
Zdarzyło się raz czy dwa...
Nie, ale pewnie niedługo spróbuję.
Nie i nie mam zamiaru.
 

W NASTĘPNYCH WW

WĘDKARSTWO PODLODOWE

Na ostatnim lodzie – Sebastian Kowalczyk
WĘDKARSTWO SPINNINGOWE

Polowanie na morskie trocie – Kamil Walicki
WEDKARSTWO GRUNTOWE

Koszyk z pętelką – Piotr Berger
A TAKŻE:

Szkółka batmana Akademia „WW” a w niej m.in.: Karp dla zaawansowanych Najlepsze przynęty mistrzów muszkarstwa