Nasza strona wykorzystuje cookies ("ciasteczka")
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii by strona działała prawidłowo oraz w celach statystycznych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące plików cookies. Korzystanie z niniejszej strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia.

Logowanie




Wyszukiwanie


 

WĘDKARSKIE STRONY

AKTUALNOŚCI

W sobotę 23 stycznia 2016 r. w Domu Kultury przy ul. Jana Brożka 1A na Woli w Warszawie, odbył się Pierwszy Event Fly Tying zorganizowany przez firmę Sttuff. Celem imprezy była promocja wędkarstwa muchowego oraz integracja środowisk muszkarskich i zachęcenie do własnoręcznego wykonywania sztucznych much.


15. 01. 2016 w godzinach popołudniowych do WIOŚ-u trafiły wyniki badań próbek wody z kanału spustowego elektrowni Kozienice. Nie stwierdzono w nich zanieczyszczeń fizykochemicznych, tak więc za najprawdopodobniejszą przyczynę śnięcia ryb uznano szok termiczny.
Jesienią, jak co roku, zaczął się ciąg tarłowy troci wędrownej i łososia. Ryby masowo pchały się do Parsęty i jej dopływów. Normalnie powinno być tak, że wpływają na tarliska i beztrosko zajmują się sobą, przedłużając gatunek. Jednak u nas jest zupełnie inaczej. W naszych rzekach ryby nie mają spokoju. Zamiast tego poławiane są kłusowniczymi sieciami, rażone prądem i dźgane ostkami. Zabijane są w najważniejszym okresie swojego życia, wypchane ikrą i cieknące mleczem...


WYDARZENIA

Niejednokrotnie na krajowych i ogólnoświatowych arenach nasi rodacy udowodnili, że potrafimy walczyć i zwyciężać. Tak było i tym razem.


Za nami kolejna edycja imprezy Krakowskiego Klubu Głowatka. Jak co roku miłośnicy głowacicy spotkali się w hotelu Nad Przełomem, u bram Pienińskiego Parku Narodowego. Pogoda tego roku nie była wymarzona. Pieniny bowiem są chyba najbardziej urokliwym pasmem górskim w czasie jesiennych dni. Zapraszam na relację z pucharu głowatki organizowanego w bajecznej scenerii.



Mało jest w naszym kraju rzek tak urokliwych jak Drawa. To w niej niegdyś pływały największe łososie występujące na starym kontynencie. Mało jest ryb owianych taką legendą jak lipienie ten ciek zamieszkujące. I na koniec, ze świeczką szukać imprez, które od dziesiątków lat gromadzą na starcie kolejne pokolenia łowców ryb szlachetnych.



Złota karierowiczka

Bohaterka tego artykułu to jedna z najpiękniejszych naszych ryb. Złoto, brąz, ciemna zieleń i głęboki karmin to urokliwa sukienka popularnej krasnopiórki (zwanej także czasami czerwionką, czerwoną płotką), czyli wzdręgi. Ryby pocieszycielki, gdy fala letnich upałów zniechęci do żerowania pozostałe gatunki zmiennocieplnych kręgowców.

Piękno i waleczność nie idzie w parze z walorami smakowymi. Wzdręga niepodzielnie przewodzi w rankingu pod względem ilości ości. Dlatego bardzo mnie dziwi, dlaczego ludzie zabierają te ryby do spożycia. Pewnie bierze się to stąd, że zdecydowana większość wędkarzy myli wzdręgi z płociami. Nie wierzycie? Podejdźcie do pierwszej biwakowej patelni podczas smażenia ryb, a się przekonacie.

Ze spinningiem

Nie ma drugiej ryby w polskich wodach, która zrobiłaby w wędkarstwie ostatnimi laty tak zawrotną karierę. Stała się niezaprzeczalnie gwiazdą zawodów spinningowych. Dla mnie to nienaturalne i dziwne, że traktuje się ją jako drapieżnika na równi z okoniem, sandaczem czy szczupakiem. Połów wzdręg metodą spinningową w toni uważam za nieetyczny, gdyż wiele ryb zrywa się razem z przynętą, gdy łowimy na supercienkie żyłki (0,08–0,10 mm)wśród trzcin i oczeretów. Wystarczy kilka zaczepów lub otarć o sztywne łodygi roślin wynurzonych i żyłka ma wytrzymałość nitki krawieckiej. Do tego dochodzi lenistwo wędkarza, który niezbyt chętnie wymienia ją na kołowrotku. Byłem świadkiem, jak łowiący tą metodą wędkarz urwał na Tałtach pod rząd kilkanaście prześlicznych, średniej wielkości krasnopiórek. Głośno wyrażał swoje oburzenie, że stracił tyle przynęt. Dodajmy – na własne życzenie. Polecam wszystkim spinningistom spróbowania metody muchowej (mokra, jasna czy czerwona muszka) lub na boczny trok. Można zastosować bardziej wytrzymały zestaw, polować na „upatrzonego”, a na haku siadają z zasady większe wzdręgi, co podnosi adrenalinę podczas holu.

Nęcić czy nie?

Krasnopióry próżno szukać na wodzie głębszej niż dwa metry. To typowo litoralna ryba. Bankowe miejscówki to ustronne zatoczki z dużą ilością nenufarów, grążeli, strzałki wodnej i szerokim brzegowym pasem trzcin, oczka wśród pasa trzcin lub roślinności wynurzonej, długie cyple wychodzące w jezioro pokryte rzadką trzciną od strony zawietrznej. Gdy nie ma wiatru, warto odwiedzić pokryte rozproszoną trzciną górki podwodne, gdzie wzdręgi wyszukują racicznice i inne drobne żyjątka. Niestety, wzdręga jest bardzo płochliwa i dojście po cichu do jej stanowisk z brzegu graniczy z cudem. Ułatwiają nam podejście do ryb pomosty wędkarskie i kładki, ale pełnię szczęścia i wygody zapewni nam jakieś płaskodenne „pływadło”. Nie bez przyczyny napisałem „płaskodenne”, bo nie będziemy grzęznąć wśród roślinności zanurzonej i wynurzonej. Ponieważ wiosła tylko utrudnią nam przesuwanie się pomiędzy kolejnymi miejscówkami, proponuję zastosować długie wiosło pychowe. Jest to sprawdzone rozwiązanie. Często pytacie, czy wzdręgi można skutecznie nęcić? Oczywiście, że tak! Trzeba tylko podać zanętę niezwykle subtelnie, bez hałasu. Gdy poszukuję stanowisk większych wzdręg, zawsze mam ze sobą procę wędkarską, którą strzelam w upatrzone miejsce duże białe robaki i kawałki pieczywa. Gdy strzelamy dalej, skórkę pieczywa tuż przed użyciem na moment zanurzam w wodzie. Zwiększenie jej ciężaru procentuje większą celnością. Białe robaki zawsze podaję w łowisko jako pierwsze. Dodanie do nich niewielkiej ilości oleju jadalnego zdecydowanie zwiększa ich pływalność. Pozwala to szybciej przekonać się o obecności krasnopiór. Charakterystyczne zawirowania wody i głośne cmokanie świadczą o tym, że mamy do czynienia z rybami powyżej 20 dag. Warto wtedy dostrzelić w to miejsce kilka kawałków pieczywa, żeby nie odpłynęły. Świetnie przytrzymuje wzdręgi lekko nawilżony, żółty chleb belgijski Trofeum.

Z batem

Najbardziej widowiskową i skuteczną metodą połowu jest użycie pięciometrowego „bata”, którym nauczył Was posługiwać się mój redakcyjny kolega J. Wróblewski. Zestaw powinien być o metr krótszy od długości wędki. Ułatwia to manewrowanie podczas zarzucania przynęty i holu większych sztuk. Na rękojeść „bata” radzę założyć mocną gumkę, pod którą podpinać będziemy haczyk zestawu. Najprostszy zestaw składa się z żyłki 0,14 mm, bez przyponu, krótkiego spławika w kolorze białym lub brązowym o wyporności nie większej niż 1,5 g. Jednopunktowe obciążenia w postaci stilla (najmniej zaczepia się o rośliny) umieszczam pod spławikiem. Czasem stosuję też spławiki z własnym obciążeniem. Na 30–50 cm odcinku żyłki pomiędzy spławikiem a haczykiem umieszczam jedną śrucinkę o ciężarze 0,1–0,2 g. Musimy ich mieć kilka w zapasie, bo zdarza się, że spada z żyłki. Haczyki nr 8 i 10, srebrne z długim trzonkiem do miękiszu pieczywa (długi trzonek ułatwia jego zaciskanie). Haki srebrne z krótkim trzonkiem do białych robaków, a brązowe z zadziorem na trzonku do kawałków rosówek lub czerwonych robaków.

Z odległościówką

Używanie „bata” jest naprawdę fantastyczne. Jedynym utrudnieniem jest obławianie miejscówek w gęstych trzcinach. Wtedy warto zaprosić na wspólne wędkowanie kolegę, który w trakcie zmian stanowiska będzie trzymał wędki pionowo do góry. Praktycznie wyeliminuje to kłopoty z ich transportem. Gdy natomiast potrzebne jest podanie przynęty na większą odległość, aby nie wystraszyć ryb, warto skorzystać z mocnej odległościówki, która zapewni nam w miarę komfortowe zarzucanie, zacinanie i hol. Spławiki oczywiście krótkie, w kształcie wydłużonej gruszki. Kołowrotek o dużej szpuli i przełożeniu.

Opisane wcześniej sposoby łowienia stosuję w dni słoneczne i upalne. Gdy natomiast zrobi się chłodniej i zimniej, trzeba poszukać wzdręgi głębiej. Z zasady szukają pożywienia na granicy płycizn i głębszej wody lub na spadzie, ale zawsze w pobliżu roślinności. Wtedy warto pokusić się o łowienie w opadzie. To bardziej finezyjna metoda. Ponieważ łowimy w głębszej wodzie (od metra do dwóch), możemy bez obaw użyć dociążonego wagglera (może być ze statecznikami lotu). Spławik (4–6 g) mocuję na żyłce przez typowy uchwyt blokowy. Jego odległość od haczyka jest równa głębokości łowiska. Z zasady nie zakładam na żyłkę żadnego dodatkowego obciążenia, ale gdy wieje wiatr, zestaw może się plątać. Dokładam wtedy małą śrucinkę, ale nie bliżej niż pół metra od haczyka. Ten odcinek żyłki przecieram płynem zwiększającym pływalność. Przynęta wtedy opada bardzo wolno i naturalnie.

Jeśli łowię w odległości mniejszej niż 20 metrów, donęcam z procy dodatkowo robakami. Przy większych dystansach robaki sklejam specjalnym klejem do białych robaków z dodatkiem zanęty sypkiej (mielona bułka z dodatkiem atraktora waniliowego). Mocno pracująca zanęta wskazuje miejsce zarzucania zestawu. Spławik kładę 2 metry za zanętą i podciągam wolno nad pole nęcenia. Przypon wolno opada, penetrując całą głębokość łowiska. Zestaw trzeba przerzucać dość często, bo w tej metodzie ważny jest ruch przynęty.

Bez spławika i obciążenia

Jedną z najciekawszych metod połowu wzdręgi jest łowienie bez spławika i obciążenia. Przynęta to kawałek miękiszu pszennego pieczywa zaciśnięty na długim trzonku haczyka numer 6–8 koloru srebrnego. Zaciskamy go mocno tylko w jednym miejscu, aby miękisz tworzył na nim nieregularną grudkę. Ten sposób łowienia eliminuje praktycznie krasnopióry poniżej 20 cm. Musimy tylko pamiętać, aby ostatnie 30 cm żyłki przy haczyku od czasu do czasu przecierać olejem spożywczym. Zwiększa to pływalność żyłki, a przez to też samej przynęty. Przynętę można uatrakcyjniać, najlepiej wanilią, ale minimalną ilością! Ja używam do tego celu pipety aptecznej. Zaczynamy łowić w momencie, gdy do wrzuconych dużych (bułka podzielona na dwie części) skórek zanętowych pieczywa zaczynają podpływać większe ryby. Grubych wzdręg nie widać, ale… słychać! Głównie są to głośne cmokania i ciche pluski w okolicy zanęty, gdy ostrożne ryby od spodu starają się dobrać do pływającego pożywienia. Próżno jednak liczyć na to, że któraś z nich choć na chwilę się nam pokaże. Naszą przynętę wrzucamy jak najbliżej skórki zanętowej. Branie jest emocjonujące, gdy nagle nasza przynęta uniesie się na powierzchni wody i para mięsistych warg zassie ją z głośnym cmoknięciem. Zacinamy i – na ile jest to możliwe – najciszej i najszybciej staramy się wzdręgę odholować poza strefę nęcenia. Gdy zrobimy to sprawnie, na następne branie możemy liczyć za kilkanaście minut. Właśnie tą metodą, podczas majowego wypadu na Mazury, udało mi się złowić wzdręgę ważącą 72 dag. Jest to metoda dla cierpliwych, którzy znają łowisko, ale zapewniam, że warto jej spróbować.

WZDRĘGA

Wymiar ochronny 15 cm. Nie ma czasowego okresu ochronnego. Występuje w wodach całej Europy z wyłączeniem Szkocji, Półwyspu Iberyjskiego i północnej Skandynawii. Preferuje wody zarośnięte, o mulistym dnie (jeziora, kanały, starorzecza, zbiorniki zaporowe, dolne odcinki rzek o słabym i bardzo słabym prądzie). Przebywa w niewielkich stadkach. Im większe ryby, tym mniej ich w stadzie. Świetnie nadaje się do celów hodowlanych, nawet w oczkach wodnych. Dorasta do długości około 50 cm i może osiągać w sprzyjających warunkach bytowania nawet ponad 2 kilogramy. Tarło odbywa najczęściej w kwietniu i maju. Ikra w ilości około 100 000 przyklejana jest do roślinności zanurzonej. Może dożywać 20 lat, a dojrzałość płciową osiąga pomiędzy 2 a 4 rokiem życia. Żywi się głównie roślinnością wodną i małymi formami zwierzęcymi. Rekord Polski ustanowiony przez Roberta Kozerę w 2005 roku wynosi 1,69 kg, przy długości 46 cm.


Nie mylić z płocią

Charakterystyczną cechą różniącą wzdręgę od płoci jest moim zdaniem nie kolorystyka płetw, choć płoć ma z zasady mniej intensywny kolor ich czerwieni (niestety, często w zbiornikach płytkich, mocno zamulonych ta różnica jest prawie niezauważalna), ale skierowany ku górze otwór gębowy i brązowy obrys warg ryby. Płoć takiego nie ma.



Tekst i zdjęcia :

Piotr Berger
| Share

Komentarze
krolik1293

krolik1293

03.08.2011
20:53
świetny artykuł! dobre efekty daje również łowienie na kulę wodną
[Link do komentarza]

REKLAMA

KOMENTOWANE

Trują nam Wisłę wszystkim co popadnie bo to duża rzeka...
mareczek
Dbajmy o nasze wody, i o stworzenia je zamieszkujące ....
amoildiavolo
odszedł od nas wspaniały człowiek.bedzie brakło go...
grzegorz39
Odszedł od nas jeden z nas . Odszedł człowiek który nad...
viking2015
Ten był przed 34 kg ale uważam że powinny się do rekordu...
amurek
Odszedł od nas prawdziwy mistrz sztuki wędkarskiej który...
amurek
Świetny artykuł Panie Piotrze! Chciałem się spytać...
Hanger
Mistrz może byc tylko jeden he he ps czy ktoś wie może co...
foka111
Kręciłbym jak złodziej na zeznaniach
bartaazzz
Pierwsza trzydziestka? W tabeli rekordów WW podano , że...
halski021
Wykręcił bym nim wszystkie złe oceny z dziennika....
szuja2108
Witam. Bardzo fajny pomysł z Waszym programem. A może...
qbassmanutd
Nasz klub tj. Podlaski Klub Spinningowy BARWENA przyłącza...
barwena

REKLAMA

SONDA

Jakie jest Twoje zdanie na temat posiadania i używania echosondy?
Mam i używam
Nie mam, zamierzam nabyć
Nie jestem zainteresowany posiadaniem i używaniem.
 
Czy jesteś za wprowadzeniem górnych wymiarów ochronnych ryb?
Tak
Nie
Nie mam zdania
 
Jaka jest średnia kwota Twoich rocznych wydatków na sprzęt wędkarski?
do 200 zł
od 200 do 500 zł
od 500 do 1000 zł
od 1000 do 2000 zł
od 2000 do 5000 zł
powyżej 5000 zł
 
Czy w ciągu ostatniego roku dokonywałeś zakupów w internetowym sklepie wędkarskim?
Tak - kilka razy.
Zdarzyło się raz czy dwa...
Nie, ale pewnie niedługo spróbuję.
Nie i nie mam zamiaru.
 

W NASTĘPNYCH WW

WĘDKARSTWO SPINNINGOWE
Finezyjne okonie - Sebastian Kowalczyk
Klenie z zimnych rzek - Kamil Walicki
WĘDKARSTWO SPŁAWIKOWE
Leszcze na ostatnim lodzie - Marek Chmielewski
Wiosenna przepływanka - Józef Wróblewski
A TAKŻE:
Szkółka batmana
Akademia „WW”