Nasza strona wykorzystuje cookies ("ciasteczka")
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii by strona działała prawidłowo oraz w celach statystycznych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące plików cookies. Korzystanie z niniejszej strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia.

Logowanie




Wyszukiwanie


 

WĘDKARSKIE STRONY

REKLAMA

AKTUALNOŚCI

Wielu z nas pamięta tegoroczne targi w Poznaniu, wielu z nas widziało i do końca życia zapamięta gigantyczne akwarium pełne różnych gatunków ryb. Tym razem, możemy zobaczyć je jeszcze raz i to znacznie wcześniej niż sądziliście.


Czasem bolenie łowimy przez przypadek, kiedy przynęta adresowana jest do szczupaka, okonia czy sandacza. Ale są wśród nas wędkarze, którzy bolenia stawiają sobie za cel. Taką taktykę stosuje pan Piotr Kędracki, wędkarz z Krakowa, który we wrześniu br. przechytrzył okaz na złoty medal!


Sandacza próbujemy przechytrzyć na martwą rybkę, na żywca albo kusimy woblerem i miękką przynętą. Nad wodę wybieramy się wczesnym rankiem, tuż przed zmrokiem i nocą, gdy mętnooki drapieżnik jest najaktywniejszy. Okazuje się jednak, że okazy tego gatunku mogą mieć zupełnie inne zwyczaje i preferencje pokarmowe. Przekonał się o tym pan Alfred Zima, wędkarz z Dębicy, który w upalne południe złowił monstrualnej wielkości sandacza... na przynętę adresowaną do leszcza.


WYDARZENIA

Co pewien czas przypominamy sobie, że historia tworzy się każdego dnia. Ta historia zaczęła się w 1979 roku i nie dotyczyła tylko mojego przyjścia na świat. W tym samym roku narodziła się inicjatywa powołania Okręgu Ciechanowskiego PZW. Od tego momentu "dorastaliśmy" równolegle. Pewnego dnia odkryłem Okręg Ciechanowski, którego członkiem jestem od kilkunastu lat, a od kilku staram się uczestniczyć czynnie w jego życiu.


W ostatni weekend października sympatycy wędkarstwa górskiego oraz członkowie Klubu spotkali się po raz kolejny w Sromowcach Niżnych na corocznym ,,Pucharze Głowatki”. To już 21 edycja tej wspaniałej imprezy, która z roku na rok coraz bardziej się rozwija. Pozycja obowiązkowa w kalendarzach szanujących się wędkarzy.


Przy pięknej, słonecznej pogodzie w niedzielę, 28 września do startu w III Jesiennym Spinningu Narwi o Puchar Prezydenta m. Ostrołęki zgłosiło się aż 52 spinningistów. Niestety poziom wody w Narwi, jak na tę porę roku, był nadzwyczaj niski i okonie skupione w jesienne gromady pochowały się w dołkach trudno dostępnych dla cięższych przynęt i woblerów.


Złota karierowiczka

Bohaterka tego artykułu to jedna z najpiękniejszych naszych ryb. Złoto, brąz, ciemna zieleń i głęboki karmin to urokliwa sukienka popularnej krasnopiórki (zwanej także czasami czerwionką, czerwoną płotką), czyli wzdręgi. Ryby pocieszycielki, gdy fala letnich upałów zniechęci do żerowania pozostałe gatunki zmiennocieplnych kręgowców.

Piękno i waleczność nie idzie w parze z walorami smakowymi. Wzdręga niepodzielnie przewodzi w rankingu pod względem ilości ości. Dlatego bardzo mnie dziwi, dlaczego ludzie zabierają te ryby do spożycia. Pewnie bierze się to stąd, że zdecydowana większość wędkarzy myli wzdręgi z płociami. Nie wierzycie? Podejdźcie do pierwszej biwakowej patelni podczas smażenia ryb, a się przekonacie.

Ze spinningiem

Nie ma drugiej ryby w polskich wodach, która zrobiłaby w wędkarstwie ostatnimi laty tak zawrotną karierę. Stała się niezaprzeczalnie gwiazdą zawodów spinningowych. Dla mnie to nienaturalne i dziwne, że traktuje się ją jako drapieżnika na równi z okoniem, sandaczem czy szczupakiem. Połów wzdręg metodą spinningową w toni uważam za nieetyczny, gdyż wiele ryb zrywa się razem z przynętą, gdy łowimy na supercienkie żyłki (0,08–0,10 mm)wśród trzcin i oczeretów. Wystarczy kilka zaczepów lub otarć o sztywne łodygi roślin wynurzonych i żyłka ma wytrzymałość nitki krawieckiej. Do tego dochodzi lenistwo wędkarza, który niezbyt chętnie wymienia ją na kołowrotku. Byłem świadkiem, jak łowiący tą metodą wędkarz urwał na Tałtach pod rząd kilkanaście prześlicznych, średniej wielkości krasnopiórek. Głośno wyrażał swoje oburzenie, że stracił tyle przynęt. Dodajmy – na własne życzenie. Polecam wszystkim spinningistom spróbowania metody muchowej (mokra, jasna czy czerwona muszka) lub na boczny trok. Można zastosować bardziej wytrzymały zestaw, polować na „upatrzonego”, a na haku siadają z zasady większe wzdręgi, co podnosi adrenalinę podczas holu.

Nęcić czy nie?

Krasnopióry próżno szukać na wodzie głębszej niż dwa metry. To typowo litoralna ryba. Bankowe miejscówki to ustronne zatoczki z dużą ilością nenufarów, grążeli, strzałki wodnej i szerokim brzegowym pasem trzcin, oczka wśród pasa trzcin lub roślinności wynurzonej, długie cyple wychodzące w jezioro pokryte rzadką trzciną od strony zawietrznej. Gdy nie ma wiatru, warto odwiedzić pokryte rozproszoną trzciną górki podwodne, gdzie wzdręgi wyszukują racicznice i inne drobne żyjątka. Niestety, wzdręga jest bardzo płochliwa i dojście po cichu do jej stanowisk z brzegu graniczy z cudem. Ułatwiają nam podejście do ryb pomosty wędkarskie i kładki, ale pełnię szczęścia i wygody zapewni nam jakieś płaskodenne „pływadło”. Nie bez przyczyny napisałem „płaskodenne”, bo nie będziemy grzęznąć wśród roślinności zanurzonej i wynurzonej. Ponieważ wiosła tylko utrudnią nam przesuwanie się pomiędzy kolejnymi miejscówkami, proponuję zastosować długie wiosło pychowe. Jest to sprawdzone rozwiązanie. Często pytacie, czy wzdręgi można skutecznie nęcić? Oczywiście, że tak! Trzeba tylko podać zanętę niezwykle subtelnie, bez hałasu. Gdy poszukuję stanowisk większych wzdręg, zawsze mam ze sobą procę wędkarską, którą strzelam w upatrzone miejsce duże białe robaki i kawałki pieczywa. Gdy strzelamy dalej, skórkę pieczywa tuż przed użyciem na moment zanurzam w wodzie. Zwiększenie jej ciężaru procentuje większą celnością. Białe robaki zawsze podaję w łowisko jako pierwsze. Dodanie do nich niewielkiej ilości oleju jadalnego zdecydowanie zwiększa ich pływalność. Pozwala to szybciej przekonać się o obecności krasnopiór. Charakterystyczne zawirowania wody i głośne cmokanie świadczą o tym, że mamy do czynienia z rybami powyżej 20 dag. Warto wtedy dostrzelić w to miejsce kilka kawałków pieczywa, żeby nie odpłynęły. Świetnie przytrzymuje wzdręgi lekko nawilżony, żółty chleb belgijski Trofeum.

Z batem

Najbardziej widowiskową i skuteczną metodą połowu jest użycie pięciometrowego „bata”, którym nauczył Was posługiwać się mój redakcyjny kolega J. Wróblewski. Zestaw powinien być o metr krótszy od długości wędki. Ułatwia to manewrowanie podczas zarzucania przynęty i holu większych sztuk. Na rękojeść „bata” radzę założyć mocną gumkę, pod którą podpinać będziemy haczyk zestawu. Najprostszy zestaw składa się z żyłki 0,14 mm, bez przyponu, krótkiego spławika w kolorze białym lub brązowym o wyporności nie większej niż 1,5 g. Jednopunktowe obciążenia w postaci stilla (najmniej zaczepia się o rośliny) umieszczam pod spławikiem. Czasem stosuję też spławiki z własnym obciążeniem. Na 30–50 cm odcinku żyłki pomiędzy spławikiem a haczykiem umieszczam jedną śrucinkę o ciężarze 0,1–0,2 g. Musimy ich mieć kilka w zapasie, bo zdarza się, że spada z żyłki. Haczyki nr 8 i 10, srebrne z długim trzonkiem do miękiszu pieczywa (długi trzonek ułatwia jego zaciskanie). Haki srebrne z krótkim trzonkiem do białych robaków, a brązowe z zadziorem na trzonku do kawałków rosówek lub czerwonych robaków.

Z odległościówką

Używanie „bata” jest naprawdę fantastyczne. Jedynym utrudnieniem jest obławianie miejscówek w gęstych trzcinach. Wtedy warto zaprosić na wspólne wędkowanie kolegę, który w trakcie zmian stanowiska będzie trzymał wędki pionowo do góry. Praktycznie wyeliminuje to kłopoty z ich transportem. Gdy natomiast potrzebne jest podanie przynęty na większą odległość, aby nie wystraszyć ryb, warto skorzystać z mocnej odległościówki, która zapewni nam w miarę komfortowe zarzucanie, zacinanie i hol. Spławiki oczywiście krótkie, w kształcie wydłużonej gruszki. Kołowrotek o dużej szpuli i przełożeniu.

Opisane wcześniej sposoby łowienia stosuję w dni słoneczne i upalne. Gdy natomiast zrobi się chłodniej i zimniej, trzeba poszukać wzdręgi głębiej. Z zasady szukają pożywienia na granicy płycizn i głębszej wody lub na spadzie, ale zawsze w pobliżu roślinności. Wtedy warto pokusić się o łowienie w opadzie. To bardziej finezyjna metoda. Ponieważ łowimy w głębszej wodzie (od metra do dwóch), możemy bez obaw użyć dociążonego wagglera (może być ze statecznikami lotu). Spławik (4–6 g) mocuję na żyłce przez typowy uchwyt blokowy. Jego odległość od haczyka jest równa głębokości łowiska. Z zasady nie zakładam na żyłkę żadnego dodatkowego obciążenia, ale gdy wieje wiatr, zestaw może się plątać. Dokładam wtedy małą śrucinkę, ale nie bliżej niż pół metra od haczyka. Ten odcinek żyłki przecieram płynem zwiększającym pływalność. Przynęta wtedy opada bardzo wolno i naturalnie.

Jeśli łowię w odległości mniejszej niż 20 metrów, donęcam z procy dodatkowo robakami. Przy większych dystansach robaki sklejam specjalnym klejem do białych robaków z dodatkiem zanęty sypkiej (mielona bułka z dodatkiem atraktora waniliowego). Mocno pracująca zanęta wskazuje miejsce zarzucania zestawu. Spławik kładę 2 metry za zanętą i podciągam wolno nad pole nęcenia. Przypon wolno opada, penetrując całą głębokość łowiska. Zestaw trzeba przerzucać dość często, bo w tej metodzie ważny jest ruch przynęty.

Bez spławika i obciążenia

Jedną z najciekawszych metod połowu wzdręgi jest łowienie bez spławika i obciążenia. Przynęta to kawałek miękiszu pszennego pieczywa zaciśnięty na długim trzonku haczyka numer 6–8 koloru srebrnego. Zaciskamy go mocno tylko w jednym miejscu, aby miękisz tworzył na nim nieregularną grudkę. Ten sposób łowienia eliminuje praktycznie krasnopióry poniżej 20 cm. Musimy tylko pamiętać, aby ostatnie 30 cm żyłki przy haczyku od czasu do czasu przecierać olejem spożywczym. Zwiększa to pływalność żyłki, a przez to też samej przynęty. Przynętę można uatrakcyjniać, najlepiej wanilią, ale minimalną ilością! Ja używam do tego celu pipety aptecznej. Zaczynamy łowić w momencie, gdy do wrzuconych dużych (bułka podzielona na dwie części) skórek zanętowych pieczywa zaczynają podpływać większe ryby. Grubych wzdręg nie widać, ale… słychać! Głównie są to głośne cmokania i ciche pluski w okolicy zanęty, gdy ostrożne ryby od spodu starają się dobrać do pływającego pożywienia. Próżno jednak liczyć na to, że któraś z nich choć na chwilę się nam pokaże. Naszą przynętę wrzucamy jak najbliżej skórki zanętowej. Branie jest emocjonujące, gdy nagle nasza przynęta uniesie się na powierzchni wody i para mięsistych warg zassie ją z głośnym cmoknięciem. Zacinamy i – na ile jest to możliwe – najciszej i najszybciej staramy się wzdręgę odholować poza strefę nęcenia. Gdy zrobimy to sprawnie, na następne branie możemy liczyć za kilkanaście minut. Właśnie tą metodą, podczas majowego wypadu na Mazury, udało mi się złowić wzdręgę ważącą 72 dag. Jest to metoda dla cierpliwych, którzy znają łowisko, ale zapewniam, że warto jej spróbować.

WZDRĘGA

Wymiar ochronny 15 cm. Nie ma czasowego okresu ochronnego. Występuje w wodach całej Europy z wyłączeniem Szkocji, Półwyspu Iberyjskiego i północnej Skandynawii. Preferuje wody zarośnięte, o mulistym dnie (jeziora, kanały, starorzecza, zbiorniki zaporowe, dolne odcinki rzek o słabym i bardzo słabym prądzie). Przebywa w niewielkich stadkach. Im większe ryby, tym mniej ich w stadzie. Świetnie nadaje się do celów hodowlanych, nawet w oczkach wodnych. Dorasta do długości około 50 cm i może osiągać w sprzyjających warunkach bytowania nawet ponad 2 kilogramy. Tarło odbywa najczęściej w kwietniu i maju. Ikra w ilości około 100 000 przyklejana jest do roślinności zanurzonej. Może dożywać 20 lat, a dojrzałość płciową osiąga pomiędzy 2 a 4 rokiem życia. Żywi się głównie roślinnością wodną i małymi formami zwierzęcymi. Rekord Polski ustanowiony przez Roberta Kozerę w 2005 roku wynosi 1,69 kg, przy długości 46 cm.


Nie mylić z płocią

Charakterystyczną cechą różniącą wzdręgę od płoci jest moim zdaniem nie kolorystyka płetw, choć płoć ma z zasady mniej intensywny kolor ich czerwieni (niestety, często w zbiornikach płytkich, mocno zamulonych ta różnica jest prawie niezauważalna), ale skierowany ku górze otwór gębowy i brązowy obrys warg ryby. Płoć takiego nie ma.



Tekst i zdjęcia :

Piotr Berger
| Share

Komentarze
krolik1293

krolik1293

03.08.2011
20:53
świetny artykuł! dobre efekty daje również łowienie na kulę wodną
[Link do komentarza]

KOMENTOWANE

Szanowny Panie Ryszardzie! Cieszę się, że słowa...
pstrag
Szanowny Panie Marku! Sprawiła mi przykrość pańska...
ryszardkuna
Szanowni Redaktorzy! Nie powinno się męczyć pstrągów...
pstrag
".... Brać ich na świadków..." wówczas gdy należny...
tao1111
(...) i brać ich (spisując dane świadków) na świadków....
norbiko
1. Strażnik SSR może spytać kolegów wędkarza jeżeli...
tao1111
Witam. Chciałbym poruszyć temat okręgów siedlecki i...
rudolf1982
Póki struktury Związku będą jak PZPNowski beton to żal...
rgraczyk
Fajnie to wyglądało i dało się rozegrać na żywej rybie,...
jojeslaw
witam szanowni koledzy mój maur jak pisałem ma tylko 18...
wedkarstwo86
Czy na pewno 4,20 kg?
amurek
Bardzo fajny artykuł. Trąci wędkarskim profesjonalizmem....
addamk
;p
sumica

REKLAMA

SONDA

Jakie jest Twoje zdanie na temat posiadania i używania echosondy?
Mam i używam
Nie mam, zamierzam nabyć
Nie jestem zainteresowany posiadaniem i używaniem.
 
Czy jesteś za wprowadzeniem górnych wymiarów ochronnych ryb?
Tak
Nie
Nie mam zdania
 
Jaka jest średnia kwota Twoich rocznych wydatków na sprzęt wędkarski?
do 200 zł
od 200 do 500 zł
od 500 do 1000 zł
od 1000 do 2000 zł
od 2000 do 5000 zł
powyżej 5000 zł
 

W NASTĘPNYCH WW

Wędkarstwo podlodowe: Wędkowanie z mistrzem Polski, Dariuszem Jankowskim. Jak sprawnie namierzać stanowiska ryb.
Spinning: Taktyka łowienia zimowych troci.
A także: Akademia sumowa cz. I. Głowacica w polskich rzekach. Weryfikacja rekordów Polski.