Nagroda miesiąca - sandacz 12,80 kg!
Wyprawa ze spinningiem nad zmrożoną grudniową rzekę to nie lada wyzwanie. Tylko nieliczni spośród nas decydują się na wędkowanie. A szkoda, bo można stanąć oko w oko z potężnym szczupakiem albo sandaczem. Przekonał się o tym pan Adrian Gliniorz z m. Ochocze, który w Odrze koło Opola trafił na kapitalne brania sandaczy.
Adrian Gliniorz:
– W niedzielę 27 grudnia 2009 r. wybrałem się z kolegą na spinningowanie. Pogoda była idealna. Delikatne słoneczko, lekki mróz i bezwietrznie. Tego dnia naszym łowiskiem była Odra w okolicach Opola, którą odwiedzamy systematycznie. W drodze krótka narada w sprawie przynęt, czyli kto na co dzisiaj łowi. Gdy już jest wszystko jasne, staję na brzegu i zarzucam imitujące ukleję 7-centymetrowe kopytko. Gdy przynęta wpada do wody, likwiduję luz na plecionce. Teraz następuje opad, dwa obroty korbką i znowu opad, od czasu do czasu podbicie.
Mija godzina, dwie – i nic. W ręce zimno, na przelotkach lód, a plecionka sztywna jak drut. Trochę zziębnięci zmieniamy stanowisko. Chwilę później... Jest! Słyszę okrzyk kolegi, ale wędzisko ma proste. Grymas na jego twarzy mówi wszystko.Rzucam na jakieś 60 m. Opad, dwa obroty, pstryk! Zacinam i czuję, że mam coś ogromnego. Ryba rusza monotonnie w górę rzeki, po czym energicznie odbija z powrotem. Luz – nie ma ryby?! O co chodzi? Za miękka wędka, za duża odległość czy po prostu pech?
W ciągu 15 minut kolega ma jeszcze trzy ładne brania, ale pudłuje. Gdy dzwony zaczynają bić na dwunastą, rozkojarzony rozglądam się, podziwiając krajobraz zimy, i próbuję zapomnieć o straconej rybie, a tu pstryk! Cięcie. Odruchowe, ale bardzo silne. Siedzi! Wędka wygina się w łuk, delikatnie popuszczam hamulec. Ryba wyciąga parę metrów plecionki, muruje na chwilę do dna i rusza raz w prawo, raz w lewo. Na powierzchni pojawia się rozległy wir. Po 10 minutach okaz słabnie. Moim oczom ukazuje się potężny sandacz. Wyciągamy go z wody. Ale ryba! Ręce tak drżą, że nie potrafię wyciągnąć metrówki z torby. Sandacz ma 105 centymetrów i waży 12,80 kg! W drodze do domu dotarło do mnie, że ta pierwsza ryba, którą straciłem, była silniejsza, a odbite zęby na gumie świadczą tylko o jednym – mętnooki kolos gdzieś się tam czai.
Łowiłem na wędkę firmy Balzer Fibrex 2,10 m (20–40 g) z kołowrotkiem Shimano. Przynętą było 7-centymetrowe kopyto „Relax”, białe z czarnym grzbietem, na 20-gramowej główce.
powrót
wyszukiwanie artykułów archiwalnych
wyszukiwanie łowisk
przeglądaj komentarze (3)
zaloguj się i skomentuj
Komentowany artykuł: Nagroda miesiąca - sandacz 12,80 kg!
SZCZUPAK2742 |
Dodany 2010-04-10 18:07:51 przez szczupak2742 [Zgłoś naruszenie] |
Piękna ryba,sam złowiłem dużego sandacza 101cm i 11,40kg.GRATULUJĘ!!! |
|
Tytuł |
Dodany 2010-03-09 18:30:44 przez tomaszweglowski123 [Zgłoś naruszenie] |
gratulacje, naprawdę piękny okaz |
|
Super Ryba |
Dodany 2010-02-26 08:57:24 przez Sylwek1994 [Zgłoś naruszenie] |
Gratuluję koledze złowienia tak dużej i pięknej ryby.Sam jeszcze nigdy nie złowiłem sandacza i mam nadzieję,że w przyszłości mi się uda.W moim zbiorniku ,w którym łowię ten gatunek występuje dopiero od 2 lat więc jest go mało. |
|
zaloguj się i skomentuj


