Nowe na morzu
Szeroko rozumiane wędkarstwo morskie, cały kompleks bardzo wielu różnych technik, od wędkowania metodami gruntowymi z plaży, spinning z plaży, łowienie z kutrów czy trolling morski, jest w Europie niezmiernie popularne. W ostatnich latach także w Polsce obserwujemy niezwykle dynamiczny rozwój wędkarstwa morskiego. Modne stają się grupowe wyjazdy nad morze, a smak prawdziwej, morskiej przygody przyciąga wędkarzy z całego kraju. Mamy jednak na tym polu do odrobienia ogromny dystans, jaki dzieli nas od Europy.
Rywalizacja sportowa w morskim Grand Prix to arena, na której ścierają się najlepsi obecnie wędkarze morscy w kraju. To także miejsce, gdzie testowane są wszelkie nowinki sprzętowe, nowe przynęty i sposoby wędkowania. Mariusz Getka, zwycięzca ubiegłorocznej klasyfikacji Grand Prix Polski w wędkarstwie morskim, lider najlepszej obecnie drużyny w Polsce, dał się namówić „WW” na rzecz niezwykłą – obiecał uchylić rąbka tajemnicy i w cyklu artykułów będzie starał się przybliżyć tajemnice wędkarstwa morskiego oraz sekrety swoich doskonałych wyników:
– Moja przygoda z wędkarstwem morskim zaczęła się stosunkowo niedawno, bo dopiero w 2000 roku. Miałem niebywałe szczęście, bo moimi nauczycielami byli najlepsi w tamtym czasie wędkarze morscy w Polsce. Rywalizowałem z nimi, starałem się im dorównać, ale na początku
najczęściej zbierałem solidne cięgi. Jednym z tych wędkarzy był Andrzej Tokarski ze Szczecina, były mistrz Polski, wybitny wędkarz. Wiele zawdzięczam także Karolowi Jędrejowi z Białogardu, który otworzył mi oczy na nowe trendy w wędkarstwie morskim. Swoje wędkarskie umiejętności szlifowałem w czasie częstych konfrontacji pucharowych. Powiem wprost – to właśnie sportowa rywalizacja była głównym motorem, który napędzał mnie do pokonywania kolejnych przeciwności i zdobywania kolejnych umiejętności.
Dominacja moja oraz mojego klubu w rywalizacji w sezonie 2009 to efekt ciężkiej pracy, a przede wszystkim zastosowania nowych metod, nowego sprzętu, nowych przynęt. Tu nie ma wielkiej tajemnicy – wiele nauczyły nas wielokrotne wspólne wyjazdy i wspólne wędkowanie z grupą czołowych wędkarzy morskich w Niemczech, testerów znanych firm. Dzięki ich otwartości i chęci współpracy poznaliśmy wiele nieznanych nam wcześniej sposobów. Podpatrując ich, staraliśmy się naśladować sposoby prowadzenia przynęt. Ważne też były ich uwagi dotyczące zachowania się ryb, sposobów atakowania przynęt. Na początku, gdy rozpoczęliśmy współpracę z niemieckimi wędkarzami, dzieliła nas dosłownie przepaść – byliśmy jak uczniowie przy mistrzu. Przewaga niemieckich wędkarzy była przytłaczająca. Jednak nie powinno to dziwić, skoro wędkarstwo morskie w Niemczech jest niezwykle popularne i ma ogromną tradycję. Nasze starania przyniosły efekty. Gdy moja klubowa drużyna wzięła udział w sierpniu ubiegłego roku w otwartych mistrzostwach Niemiec, okazała się najlepszą drużyną w klasyfikacji gości.
Jednak prawdziwym kluczem do sukcesu, kluczem do zrozumienia, w jaki sposób należy dziś
wędkować w morzu, stał się kontakt z braćmi Grossmann: Heinerem, Dieterem i Gunterem, testerami Team Dega. Wędkarze ci uznawani są w Niemczech za prawdziwych geniuszy wędkarstwa morskiego, zdominowali w ostatnich latach rywalizację w zawodach morskich w Niemczech. Ich otwartość, chęć do udzielania rad i niesienia pomocy jest niezwykła. Choć trudno przypuszczać, by nie zachowali dla siebie jakichś tajemnic, jednak generalnie wiedza, jaką nam przekazali, w zdecydowany sposób zmieniła nasze podejście do wędkarstwa morskiego i poprawiła naszą skuteczność. Dało nam to podstawę do wywalczenia pozycji lidera w Polsce oraz – co dla nas jest tak samo ważne – pozwala na nawiązywanie walki jak równy z równym z zawodnikami niemieckimi.
Nowoczesne wędkarstwo morskie różni się zdecydowanie od tego, z jakim mieliśmy jeszcze do czynienia dziesięć lat temu. Zmieniły się wędziska. Są dłuższe i lżejsze, od 270 cm, co jest uznawane za absolutne minimum, do 350 cm. Ja wolę wędki szybkie, o akcji szczytowej, niemniej należy podkreślić, że współczesne wędzisko morskie jest dużo subtelniejsze przy zachowaniu odpowiedniej mocy. Wiele konstrukcji pod względem technologicznym jest bardzo zaawansowanych. To już nie jest pała do podszarpywania przynętą, lecz sprzęt, którym możemy penetrować łowisko, który dzięki swojej budowie przekazuje pełną informację o konfiguracji dna, a także o zachowaniu się ryb.
Zmniejszyła się także wielkość kołowrotków. Ogromne maszyny, wielkości 6000 i więcej, dziś są niemal niespotykane. Wygodniej operować mniejszym kołowrotkiem. Po wielu godzinach wędkowania ciężkim w sumie sprzętem odczuwa się każdy gram. Nowe trendy w wędkarstwie morskim szybko wyczuli producenci. W ostatnim czasie zwiększyła się oferta dobrze wykonanych kołowrotków średniej wielkości odpornych na słoną wodę.
Kiedyś w powszechnym użyciu były żyłki monofilamentowe. Co prawda ich naturalna
rozciągliwość pomaga w czasie holowania, jednak wyczucie delikatnych brań na żyłce jest bardzo trudne. Dlatego nic dziwnego, że w tej konfrontacji wygrywa plecionka. Generalnie łowi się delikatnie, na plecionki od 0,12 do 0,20 mm. Rzadko spotyka się dziś na kutrach grubości na Bałtyku niegdyś popularne – 0,30 mm i więcej. Trzeba znaleźć złoty środek, bo zbyt cienka linka powoduje także zbyt szybkie opadanie przynęty. Gdy dorsz bierze w opadzie, wtedy lepiej jest, by nieco grubsza plecionka spowalniała opad przynęty. Optymalna grubość plecionki to według mnie 0,15–0,17 mm.
Jeśli chodzi o przynęty, to nadal skuteczne są klasyczne pilkery. Wędkarze odchodzą jednak powoli od przynęt tradycyjnie związanych z wędkarstwem morskim, czyli „parasolek” i „prętów”, a coraz częściej sięgają po pilkery imitujące naturalny pokarm dorszy. Jednak prawdziwą rewolucją można określić to, co stało się w grupie przynęt za sprawą tzw. przywieszek. Stosowano je co prawda w Polsce od wielu lat, jednak w sposób nieumiejętny i bez przekonania. Rzeczywistą ich skuteczność pokazał dopiero przykład, jaki dali nam zawodnicy niemieccy. Okazuje się, że wędkują oni często zestawami, w których pilker pełni tylko rolę obciążenia. Oczywiście – bez kotwicy! Dorsze wabią tak naprawdę przywieszki, czyli rippery, twistery, muchy i wiele przynęt, których nie da się, przynajmniej dzisiaj, sklasyfikować. Wiele z nich to mikroprzynęty. Ta grupa przynęt to szerokie pole do eksperymentowania.
Rywalizacja wędkarska to nie tylko sprzęt i metody. To także taktyka. Najważniejszym jej elementem jest umiejętność łowienia ryb wymiarowych, a szerzej– selekcjonowanie ryb. Są wędkarze, którzy potrafią łowić wiele ryb, natomiast istotniejsze jest, by łowić ryby większe. To temat na osobne opracowanie, generalnie chodzi jednak o to, by znaleźć odpowiednią, selektywną przynętę, a także taki sposób jej prowadzenia, by bardziej prowokowało to większe egzemplarze. Drobniejsza ryba jest szybsza, dlatego trzeba „zwalniać” wędkowanie. Do tego potrzebne są inne przynęty, a także inne wędziska.
I jeszcze jedno – dziś trudno sobie wyobrazić nowoczesne wędkarstwo morskie bez kompleksowego wyposażenia dodatkowego – wysokiej klasy ubrań na różne warunki pogodowe, toreb, etui, wiader. Wędkarski rynek szybko zareagował na rosnącą popularność wędkarstwa morskiego i niemal każdy większy sklep oferuje dziś wybór wyposażenia.


powrót
