Monstrum z Rybnika
Zbiornik Elektrowni Rybnik od wielu lat obdarza wędkarzy wspaniałymi okazami sumów. Kilka z nich zakwalifikowało się nawet na rekord Polski. Ale duże sumy pływają także w innych polskich wodach i co jakiś czas, wprawdzie na krótko, rybnickie rekordy ustępowały miejsca olbrzymim wąsaczom z Wisły albo Odry.
Zastanawialiśmy się kiedyś w redakcji, gdzie padnie nasza pierwsza „setka”, bo ani przez chwilę nie mieliśmy wątpliwości, że takie monstra pływają w polskich wodach. Potwierdzały to zarówno opowieści wiślanych rybaków, jak i przykre doświadczenia wędkarzy, którzy byli bezradni w konfrontacji z mięśniami ogromnych wąsaczy. Rodziło się tylko pytanie – kiedy to nastąpi? I zegar tykał... raz na korzyść Wisły, raz był łaskawy dla dolnej Odry, ale ostatnio częściej dla Rybnika, skąd pochodzi dotychczasowy rekord Polski – sum 89,30 kg.
Wydawało się, że ten właśnie rekord, ustanowiony w 2007 roku przez Bogdana Krawczyka, mieszkańca Rybnika, jeszcze długo będzie widniał w tabeli oficjalnych rekordów Polski. Tym bardziej że niewiele dzieliło go od magicznej liczby 100 kg. Kiedy zadzwonił redakcyjny telefon i popłynęły słowa: „chciałbym zgłosić suma 102 kg”, pomyśleliśmy „żartowniś”, ale podjęta konwersacja szybko przekonała nas, że ten wędkarz wcale nie żartuje.
Pogromca gigantycznego suma, pan Marian Sokołowski z Rybnika, barwnie opowiadał o swojej niecodziennej przygodzie. Zresztą posłuchajcie sami.
Marian Sokołowski:
Na ryby wybrałem się w piątek 21 sierpnia br. o godzinie 14. Była piękna słoneczna pogoda z lekkim wiatrem z południa. Na początek rozstawiłem feedery z koszyczkami zanętowymi, aby złowić konkretnego żywca na suma. Po dwóch godzinach wyholowałem 33-centymetrowego karpia. Od razu założyłem go na zestaw sumowy. W końcu zadrgała szczytówka drugiego feedera i miałem kolejnego żywca. Tym razem leszcza około 30 cm. Zarzuciłem go obok zestawu z karpiem i wytrwale czekałem na brania.
Około 20.00 na wędce z leszczem żyłka wypięła się z sygnalizatora (bombki). Pomyślałem, że amur albo tołpyga zahaczyła o linkę. Jednak nie dawało mi to spokoju i postanowiłem sprawdzić wędkę. I jak to bywa nad Rybnikiem – pech! Wpakowałem się w paskudny zaczep, z którego nie umiałem się wydostać. Po kilku próbach zaczep puścił, ale zestaw szedł bardzo ciężko, bo jak się okazało, holowałem leszcza razem z reklamówką.

Nauczony przykrym doświadczeniem, aż bałem się sprawdzać wędkę z karpiem, pomimo że trzykrotnie sygnalizowała drobne brania. Ale kilka minut po godzinie 22.00 bombka z impetem podskoczyła i wziąłem kij do ręki. Wyczułem duży opór. Odruchowo zaciąłem, po czym z kołowrotka natychmiast ubyło 20 m żyłki. Walka zaczęła się na dobre.
Sum robił, co chciał, raz odchodził w lewo, raz w prawo, szukając zapewne kryjówki pośród licznych w tym rejonie zaczepów. Chwilami, żeby go zawrócić, wbrew wędkarskim kanonom zatrzymywałem żyłkę ręką. Sprzętu, na który łowię, byłem pewien. Kij Telestar Surf 390 cm (do 220 g), kołowrotek Robinson Siluro, 400 m żyłki głównej 0,50 mm, półtorametrowy przypon z plecionki Sufix Super Cat o wytrzymałości 60 kg oraz kotwica Kamatsu nr 3.0 gwarantowały w miarę bezpieczne holowanie. Po 30–40 minutach walki sum wyraźnie osłabł i mogłem doholować go do brzegu. Przynajmniej tak mi się wydawało.

Założyłem specjalną rękawicę i ostrożnie zszedłem po betonowych płytach do wody. Sum nie chciał jednak ulec. Jeszcze cztery czy pięć razy odjeżdżał na otwartą wodę. Wreszcie chwyciłem go za pysk, wyciągnąłem do połowy z wody i wtedy opadłem z sił. Z pomocą ruszyli mi wędkarze, którzy obserwowali całą walkę i razem wydostaliśmy go na brzeg. Był tak potężny, że przez dłuższą chwilę nie mogliśmy oderwać od niego wzroku. Ktoś powiedział, że ma koło „setki”.
Rozciągnęliśmy 3-metrową miarkę wzdłuż leżącej na trawie ryby i okazało się, że ma całe 245 cm! Nad wodą nikt nie miał odpowiedniej wagi do rozmiarów ryby. Zresztą wcale mnie to nie dziwiło. Pojechałem do pobliskiego skupu złomu i tam na dokładnej wadze elektronicznej zważyłem swoje monstrum. Ja, świadkowie połowu i pracownicy skupu zastygliśmy na moment... Waga pokazała 102 kg!
Nie potrafię opisać, jak bardzo byłem szczęśliwy. Wprawdzie sumy łowię od ośmiu lat, i to z dobrymi wynikami, ale ani moja zdobycz, ani żadnego innego wędkarza moczącego kij w polskich wodach nigdy nie przekroczyła magicznej liczby 100 kilogramów! Jako ciekawostkę dodam, że 21 sierpnia jest dla mnie dniem wyjątkowo szczęśliwym.
Równo dwa lata temu z Rybnika wyholowałem suma 65 kg (202 cm), którego również zgłosiłem do „Rekordów na plan”.
Pozdrawiam Czytelników „WW i życzę wszystkim tak szczęśliwych dni, jak te, które spędziłem nad „Rybnickim Morzem”.
Do zobaczenia nad wodą!
powrót
wyszukiwanie artykułów archiwalnych
wyszukiwanie łowisk
przeglądaj komentarze (76)
zaloguj się i skomentuj
| 1 2 3 4 5 6 | ||
Komentowany artykuł: Monstrum z Rybnika
. |
Dodany 2010-08-22 11:32:18 przez Gabi11 [Zgłoś naruszenie] |
SZACUN CHŁOPIE!!!! ŚWIETNA ZDOBYCZ!! |
|
Tytuł |
Dodany 2010-07-24 19:42:11 przez tomarek1 [Zgłoś naruszenie] |
Krzysiek66 nie jestem fanatykiem C&R ale to co Ty wypisujesz co z całym szacunkiem jakieś idiotyzmy.Zabić rybę z mianem tytułu REKORD POLSKI tylko dlatego że wędkarz nie wytrzymał emocjonalnie...nie bójmy się o tym głośno mówić-takie czyny powinny być tak samo karane jak znęcanie(mordowanie) się nad zwierzętami,i nieważne jest czy ryba została złowiona z zasadami PZW.Są w życiu jeszcze inne zasady którymi powinniśmy się kierować,niestety nieraz dojrzewamy do tych zasad zbyt późno.Mam nadzieję że Pan Marian dojrzał już do nich, tym bardziej że na pewno jeszcze nie jeden okaz przez Niego zostanie złowiony,ponieważ nie ujmuje mu to Jego umiejętności.
Szczerze gratuluję Panu Marianowi... |
|
swoje kilka slów |
Dodany 2010-07-22 14:54:48 przez kondzio123 [Zgłoś naruszenie] |
na poczatek powiem ze ten sum mogl tyle wazyc, bo sumy lowione na ebro o dlugosci 255 wazyly 112 kg, wiec ten 10 cm krotszy mogl tyle wazyc. po drugie powinien byc wprowadzony gorny wymiar np dla suma 1,5 m, gdzyz niektorzy pisza ze zostal zlowiony zgodnie z przepisami wiec po co go wypuszczac. a ci co nie wypuszczaja ryb bo lubia mieso to ciekawe czy im by smakowalo mieso z ponad 30letniego suma pelne metali ciezkich i mocno przetluszczone, ochyda... sam lowie i kilka karpi tych najwiekszych wypuscilem, bo porostu mieso nie zjadliwe no i szkoda takiego okazu. wlasnie dlatego powinien byc wypuszczony ten sum bo to byl okaz, a wedkarz ktory zasiadl sie z takim sprzetem powinnien by... |
|
sumy |
Dodany 2010-07-04 20:49:36 przez kolo1 [Zgłoś naruszenie] |
witam mam kilka ładnych sumów złapanych na elektrowni rybnik i denerwuje mnie to jak piszecie pierdoły o sumach naprz 170 i 59 kg takie pierdoły możesz swoim dzieciom opowiadać albo kup sobie nową wage a nierób z ludzi idiotów ,a co do suma od mariana to szacun za rybe to była naprawde piekna ale to jak z nią postąpił nie należy sie szacunek bo jak ja brałem ryby to je zabijałem a nie tak jak on a to zdjecie to jest najbardziej zjeb,,, w histori czy wiecie jak wygląda sum po złowieniu a nie na drugi dzien życze wam jak najwiekszych ryb i tak nie zjeb,,,,ch zdjeć,pozdrawiam |
|
| Dodany 2010-06-29 10:40:25 przez specoff [Zgłoś naruszenie] | |
Szacuuuuuuun!
|
|
sum to piękna ryba |
Dodany 2010-06-05 20:10:36 przez andrzejfish [Zgłoś naruszenie] |
Jestem mało doświadczonym wędkarzem i gdy usłyszałem o tym rekordzie to byłem w szoku. Złowiłem kiedyś suma co miał 1,70 i ważył 59,00kg i było ciężko a co dopiero 102,00kg. Gratulacje
|
|
sum |
Dodany 2010-04-24 14:47:24 przez mucha25 [Zgłoś naruszenie] |
Gratulacje złowionej rybki. To chyba cały Rybnik miał piknik z tego suma:) A czym go zabieraliście z łowiska, mieliście żuka czy nysę :) |
|
Gratulacje |
Dodany 2010-03-12 17:57:40 przez Szymon333 [Zgłoś naruszenie] |
Gratuluję tak dużej ryby :) |
|
do Redmeer |
Dodany 2010-02-23 19:26:26 przez olimototuning [Zgłoś naruszenie] |
popieram twój komentarz w 100% !!!!
|
|
Kilka słów... |
Dodany 2010-02-23 18:35:28 przez Redmeer [Zgłoś naruszenie] |
Sprawa 1: Wędkarzowi należą się najszczersze gratulacje, za kunszt i wyjątkowe szczęście, bo tak niejako nakazuje koleżeńska postawa, o czym chyba wielu zapomina.
Sprawa 2: Nie wiem czy wielu z Was, drodzy koledzy fanatycznie wyznający C&R, po zobaczeniu takiego potwora na własnym brzegu, daloby mu buźkę w twarz, szybko zważyło (wagą do 40 kg, nie znam wędkarzy zabierających na łowisko wagi towarowe:>), nie straciło głowy w obliczu rekordu Polski i spokojnie wypuściło suma do wody.
Sprawa 3: Większość komentarzy jest przesycona zazdrością, nieudolnie maskowaną sloganem C&R. O ile popieram ideę, to jak patrzę na ten internetowy fanatyzm i całkowite olanie C&R na łowisku to doprawdy, nie... |
|
| 1 2 3 4 5 6 | ||
zaloguj się i skomentuj





