Nasza strona wykorzystuje cookies ("ciasteczka")
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii by strona działała prawidłowo oraz w celach statystycznych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące plików cookies. Korzystanie z niniejszej strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia.

Logowanie




Wyszukiwanie


 

WĘDKARSKIE STRONY

AKTUALNOŚCI

wybrałem się kolejny raz nad Odrę, tym razem z żoną i synem. Jako przynęty użyłem karasi. Wypuściłem je na kilkumetrowych zrywkach w warkocz ze szczytu główki. Przez pierwsze dwa dni nic się nie działo. Przed godziną 10 rano wsiadłem na łódkę, aby sprawdzić, w jakiej kondycji jest żywiec. Gdy odpłynąłem kilka metrów od brzegu, drugie wędzisko mocno się przygięło, sygnalizując branie. Krzyknąłem do syna: tnij..!


Zacięłam delikatnie, spodziewając się kolejnej płoci. Bolonka wygięła się pod ciężarem ryby, która za nic nie chciała oderwać się od dna. Po chwili zaczęła krążyć w toni.



Mocno zaciąłem i... nic się nie wydarzyło. Pomyślałem, że to zaczep. Złapałem za plecionkę i już miałem zamiar zrobić pierwsze odstrzelenie przynęty, gdy nagle zaczep się ruszył. Teraz wszystko zaczęło dziać się w zastraszającym tempie. Ryba ruszyła na wodę.


Po godzinie bezowocnego zarzucania przynęty doszedłem do miejsca zarośniętego grążelami. Wykonałem kolejny rzut i mniej więcej 15 m od brzegu nastąpiło delikatne przytrzymanie. Po zacięciu natrafiłem na znaczny opór, byłem pewien, że to zaczep, jednak po sekundzie lub dwóch ów „opór” odjechał na kilkanaście metrów.



W ciągu kolejnych czterech dni złowiłem 5 karpi od 5 do 7 kg. Koledzy złowili ryby o masie: 9; 13 i 14 kg oraz wiele mniejszych. Zabawa była przednia, ale pod koniec zasiadki postanowiłem zapolować na coś większego...


Miejsce, w którym się rozstawiliśmy, mój kolega już od jakiegoś czasu regularnie nęcił. Do wieczora mieliś¬my pięć brań i jedną spiętą rybę. Około 23 kolega wyholował sporego lina. Rano, po godzinie 9, na moim zestawie gruntowym z rosówką wskaźnik brań powoli podniósł się pod sam blank.



Nie minęło pół godziny i mój zestaw zaatakował szczupak około 3 kg, ale spadł przy próbie podebrania. O 15.30 oddałem rzut w stronę brzegu Morsem nr 2. Blacha wpadła do wody i zanim zdążyłem zakręcić korbką nastąpiło uderzenie. Po zacięciu ryba przez 15 minut robiła odjazd za odjazdem.


Po dwóch godzinach czekania na jakiekolwiek branie nasz entuzjazm uszedł jak powietrze z nieszczelnego balonika. Równo o godzinie 11.00 coś zaczęło gwałtownie szarpać szczytówką. Szybko zaciąłem. Od razu wiedziałem, że mam na kiju coś dużego.



Naszym oczom ukazał się wspaniały widok, który spowodował przyspieszenie bicia serca i tę przyjemną lekkość w nogach. Na powierzchni wody spławiała się drobnica, a między nią było widać wyraźne ataki sporych okoni.


WYDARZENIA

Zapraszamy na Otwarte Zawody Spinningowe „XII Pstrąg Supraśli” organizowane przez Podlaski Klub Spinningowy „Barwena”. Zawody odbędą się nad rzeką Supraśl 15 kwietnia 2018 r.
Organizatorzy: Portal Wkra-Fishing.pl i Koło PZW Nowe Miasto zapraszają na Otwarte Ogólnopolskie Zawody Spinningowe „Kleń Wkry 2018” nad rzekę Wkrę do miejscowości Joniec (w okolicach mostu drogowego) w dniu 22.04.2018 r. (niedziela).

Zalew Koronowski - Eldorado 2007


Zalew Koronowski to jeden z największych zbiorników w Polsce, zajmuje obszar ok. 1600 ha, jego długość wynosi 36 km, a maksymalna głębokość to przeszło 20 m. Swoją nazwę wziął od Koronowa, niewielkiego miasta położonego na północ od Bydgoszczy.

Zalew istnieje ponad 40 lat. Pomysł, aby utworzyć na rzece Brdzie stopień wodny, powstał w latach 1929–1932, opracowano wtedy wstępny projekt hydroenergetyczny i geologiczny. Jednak dopiero po wojnie, w roku 1953, zadecydowano ostatecznie o budowie Zalewu. Budowa trwała do roku 1960, kiedy to zaczęto spiętrzanie zbiornika, zakończono je 30 listopada 1960 roku, po czym uruchomiono elektrownię w Samociążku. Do eksploatacji elektrownia Koronowo została oddana 4 marca 1961 roku. Zalew Koronowski leży w obrębie obszaru chronionego krajobrazu, na północy łączy się ze strefą ochronną Tucholskiego Parku Krajobrazowego, na zachodzie zaś z obszarami krajobrazu chronionego rzek Kamionki
i Sępolenki.

Dziś Zalew Koronowski to mekka żeglarzy, kajakarzy i wędkarzy, a także miejsce, gdzie latem wypoczywa tysiące mieszkańców regionu. Obrósł w rozbudowaną infrastrukturę turystyczną, dziesiątki ośrodków wypoczynkowych, bary i plaże. Na szczęście akwen jest na tyle duży, że swobodnie mieszczą się koło siebie zarówno turyści, jak i wędkarze.

Zalew Koronowski nie jest łowiskiem łatwym – zalano pola, łąki, lasy, nie wszystkie drzewa wykarczowano, stąd nadal na dnie pozostają liczne przeszkody w postaci kikutów porośniętych szczeżują. Jednak to właśnie w tych miejscach najczęściej znajdują się najlepsze łowiska ryb. Nie wszyscy wędkarze odwiedzający ten akwen wiedzą, że na dnie Zalewu znajduje się mniej więcej kilkanaście jeziorek i stawów, które niegdyś tworzyły kompleks wodny w tej okolicy. Nadal na dnie zbiornika znajduje się – jak niegdyś – ukształtowany brzeg wraz z porastającymi je drzewami i krzewami. To jednak nie koniec niezwykłych pozostałości na dnie – w czasie zalewania zbiornika pod wodą znalazła się wieś Olszewka, a ponadto wiele pojedynczych gospodarstw.
Magnesem przyciągającym wędkarzy nad Zalew Koronowski jest piękny okoń, lin, wspaniała płoć, a przede wszystkim dorodny szczupak. Są także sumy, które co prawda udaje się złowić, ale stosunkowo rzadko, na wędki pada nie więcej niż 1 lub 2 okazy w roku. Są to ryby 20–30-kilogramowe. Dużo częściej słyszy się o przegranych walkach, głównie za sprawą podwodnych przeszkód oraz szczeżui, która potrafi zniszczyć najbardziej wytrzymałą plecionkę.

Andrzej Pankau, łowca szczupaka 9,20 kg (105 cm):  - Wędkarstwo to moja wielka pasja, spędziłem nad Zalewem wiele godzin i myślę, że dobrze znam to łowisko. Zgłoszony szczupak 9,20 kg to mój największy drapieżnik. W Zalewie Koronowskim tej właśnie wielkości szczupaki to przeciętna masa zgłaszanych okazów. Liczę jednak, że gdzieś tu pływa jeszcze większy. Moje ulubione łowiska to tzw. Tylnia Góra (od położonej na przeciwległym brzegu leśniczówki Tylnia Góra), okolice Romanowa (pole kempingowe) oraz Krówki Leśnej – miejsce, gdzie wpada do Zalewu rzeczka Krówka Leśna, oraz Samociążek, czyli okolice Zalewu nad zalanymi jeziorami – Moczar, Białe i Czarne). Niewykluczone, że szczupaka można złowić także w innych miejscach, w końcu to ogromny akwen, jednak niemal wszyscy łowcy drapieżników, polujący na duże okazy, wybierają któreś z tych łowisk. Podstawowym narzędziem łowcy jest łódź oraz sonda – miejscowi wędkarze mają rozpoznane te miejsca już na tyle, że potrafią ominąć większość zaczepów, jednak wędkarz przyjezdny będzie skazany na ustawiczne zrywanie przynęt. Moja podstawowa rada – należy łowić na górkach – zarówno na ich zboczach, jak i u podstawy lub wręcz na jej szczycie. Wiosną dobre łowiska to przede wszystkim podstawy tych górek oraz zbocza na głębokości mniej więcej 8 metrów. Wczesną jesienią należy łowić nieco płycej, dobre łowiska znajdziemy od 4 do 8 metrów, obowiązuje zasada, że im później, tym głębiej.

Z tego punktu widzenia wędkowanie tutaj nie jest łatwe, wymaga dobrego rozpoznania łowiska oraz kontroli zestawów. Podstawową metodą na wiosennego szczupaka jest żywcówka – z doświadczeń moich oraz przyjaciół, z którymi wędkuję wynika, że im większy żywiec, tym większy szczupak. Jeśli chodzi o gatunek żywca, to szczupak z Zalewu Koronowskiego nie ma do końca określonych preferencji, dobre wyniki mieliśmy zarówno wtedy, gdy zakładaliśmy płoć, jak i okonia czy karasia. Do zbrojenia żywca stosuje się tutaj długie stalowe przypony z dużą i solidnie wykonaną kotwiczką. Ponieważ nawet w rozpoznanych miejscach występują zaczepy, sprzęt musi być naprawdę trwały – ja stosuję mocne teleskopy długości około 3,5 m i duże kołowrotki z żyłką 0,35 mm. Sprawdzonym patentem jest wyjęcie szczytowego elementu, wędzisko staje się dużo sztywniejsze. Jest to bardzo ważne, bo pozwala zachować pełną kontrolę nad holowanym szczupakiem.

Zalew nie zarasta latem, jak inne zbiorniki. Mimo to w tym okresie szczupak staje się mniej aktywny i stosunkowo trudno go złowić. Warto jednak odnotować ważną informację, przydatną dla wędkarzy – sygnałem, który oznacza rozpoczęcie dobrego okresu żerowania, jest puszczenie wody przez elektrownię Samociążek. Ruch wody odczuwany jest jako minimalny uciąg. Myślę, że ten ruch właśnie pobudza ryby do aktywności – pewnie najpierw odrywane z dna larwy i kiełże uaktywniają białą rybę, za nimi z kolei ruszają szczupaki i inne drapieżniki. Miejscowi wędkarze wiedzą, że w takim momencie warto być nad wodą. Jest to cykliczny proces, powtarzający się mniej więcej dwa razy dziennie. W takich okresach nikt nie powinien wrócić bez ryby.

Od września zaczyna się z kolei dobry okres do spinningowania. Podstawową przynętą jest białe kopyto, tutaj to prawdziwy kiler. Długość – między 10 a 12 cm. Równie dobra może być klasyczna obrotówka typu Mepps Aglia nr 4, srebrna lub ze srebrnym akcentem. Na początku września woda w Zalewie jest nadal mało przezroczysta, dlatego efekty są głównie na przynęty jasne. Późną jesienią można zaobserwować ogromne ławice przygotowujące się do zimowania. W tych miejscach są również dorodne szczupaki.


Józef Wróblewski
| Share

KOMENTOWANE

Trują nam Wisłę wszystkim co popadnie bo to duża rzeka...
mareczek
Dbajmy o nasze wody, i o stworzenia je zamieszkujące ....
amoildiavolo
odszedł od nas wspaniały człowiek.bedzie brakło go...
grzegorz39
Odszedł od nas jeden z nas . Odszedł człowiek który nad...
viking2015
Ten był przed 34 kg ale uważam że powinny się do rekordu...
amurek
Odszedł od nas prawdziwy mistrz sztuki wędkarskiej który...
amurek
Świetny artykuł Panie Piotrze! Chciałem się spytać...
Hanger
Mistrz może byc tylko jeden he he ps czy ktoś wie może co...
foka111
Kręciłbym jak złodziej na zeznaniach
bartaazzz
Pierwsza trzydziestka? W tabeli rekordów WW podano , że...
halski021
Wykręcił bym nim wszystkie złe oceny z dziennika....
szuja2108
Witam. Bardzo fajny pomysł z Waszym programem. A może...
qbassmanutd
Nasz klub tj. Podlaski Klub Spinningowy BARWENA przyłącza...
barwena

SONDA

Jakie jest Twoje zdanie na temat posiadania i używania echosondy?
Mam i używam
Nie mam, zamierzam nabyć
Nie jestem zainteresowany posiadaniem i używaniem.
 
Czy jesteś za wprowadzeniem górnych wymiarów ochronnych ryb?
Tak
Nie
Nie mam zdania
 
Jaka jest średnia kwota Twoich rocznych wydatków na sprzęt wędkarski?
do 200 zł
od 200 do 500 zł
od 500 do 1000 zł
od 1000 do 2000 zł
od 2000 do 5000 zł
powyżej 5000 zł
 
Czy w ciągu ostatniego roku dokonywałeś zakupów w internetowym sklepie wędkarskim?
Tak - kilka razy.
Zdarzyło się raz czy dwa...
Nie, ale pewnie niedługo spróbuję.
Nie i nie mam zamiaru.
 

W NASTĘPNYCH WW